Blog > Komentarze do wpisu
Przeprowadzka jeszcze trochę

 

07 lutego 2009

śniadanko we dwoje

zima jeszcze w pełni, co prawda temperatura skoczyła troszkę do góry i biały puch przeszedł w szarość. No a ale ciągle się kręci koło zera. Kury jeszcze się dobrze nie obudziły, tak więc wynoszę po jednym jajku, dwa co najwyżej, kaczki raczą mnie jednym dwoma na tydzień. Zaznaczam kurnik mam wolny od salmonelli. Na dobrą potrawę trochę trzeba pozbierać, ale warto bo od swoich i smakują tak, że do kupnego już się nie przekonam. Proponuję więc omleciki z wiśniową konfiturą.

Oddzielam żótka od białka, a to ostatnie ubijam na sztywno dodawszy ciupciuteńką szczyptę soli. Porcja wiadoma po dwa na głowę, na moment przed zesztywnieniem białego tworzywa wlewam powoluteńku rozbełtane dokładnie żółtka, nie przerywając ubijania. Rozgrzewam teflonową patelnię, przecieram lekko papierowym ręcznikiem zmoczonym w oliwie i wylewam masę, nie za dużo, ot dziecięciocentymetrowe placki, po chwili gdy chwycą złoty kolor przewracam na drugą stronę. Gdy gotowe zdobię je kleksem zrobionej latem wiśniowej konfitury z owocami wypełnionymi w miejsce pestek, ciemnym wysmazonym sokiem.

Takie drobne zimowe radości.

mag43 (08:40)

 

06 lutego 2009

boczniak

Ponieważ odechciało mi się świń, a trzymałem tego do tysiąca pięciuset sztuk, musiałem coś wymyslić by budy puste nie stały. No i wtedy wpadł mi do głowy boczniak. Taki dziwny grzyb z Chin pochodzący, czyściutko rośnie, na słomie, wyrasta na bokach kostek ze sprasowanych źdźbeł żyta, czy pszenicy. Na początku zbiory były całkiem obiecujące, teraz różnie z tym bywa, no a zimą trzeba uprawę wyłączyć bo koszty ogrzewania zjadłyby mnie z butami. Niemniej jednak gdy zajdę zobaczyć co u nich słychać zawsze wracam z kilkoma kępami wyklutymi mimo zimy. Podobno często jedzone wyganiają wolne rodniki i mają jeszcze wiele innych zalet. Skośnoocy mędrcy wiedzieli co czynią, uprawiając go już wtedy gdy nasi przodkowie po drzewach ganiali.

Ja natomiast biorę je, wycinam dokładnie korzonek, bo twardy, kapelusze lekko solę, moczę w dokładnie rozbełtanym jajku, potem w świeżo utartej bułce i rzucam na mocno rozgrzany, głęboki olej ryżowy, 3-4 minuty i wykładam na papierowy ręczniczek by tłuszcz odsączyć. W końcowej fazie lekko pieprzę świeżo zmielonym czarnym z dodatekiem ziół prowansalskim. Znakomita przekąska pod kieliszek mocno zmrożonej białej wódeczki!

mag43 (10:04)

 

05 lutego 2009

wątróbka

Serce mojej ukochanej zdobyłem bardzo prosto. Latem zaprosiłem ja na wieś i podałem z dobrym, czerwonym winem makaronb typu spagetti z zielonym sosem. Rzecz mozna by rzec prymitywna a o jakim bogactwie smaku.

Weź garść świeżej bazylii pół na pół zielonej i fioletowej, obierz dwa ząbki dobrego, nieobeschłego czosnku, jedenego ugotowanego ziemniaka, garstkę orzechów laskowych, garstkę wiórków pikantnego, żółtego sera i wszystyko to zmiel w szklance najlepszej oliwy pierwszego tłoczenia.Podawaj z makaronem al dente.

Kupiłem ją tym od razu. Natomiast teraz podam wam przepis nieco bardziej wyszukany, za to bogdankę macie u stóp.

Weź chińską patelnię czyli wok, wlej szklankę oliwy, rozgrzej i wrzucaj na pyrkającą kolejno - szczyptę garam masala, chana masala, czubricy, zmielonego kminu rzymskiego,ziaren kolendry, curry, niech oddadzą smak i zapach, wtedy rzucaj garstkę rodzynek, suszonej śliwki, kandyzowanej skórki cytrynowej i pomarańczowej, papai,niech śię razem podduszą i wtedy wrzuć na to 600 gram pokrojonej na połówki kurzej wątróbki, niech strzela i brązowieje, gdy dostanie skórki posól lekko, byle nie przesadzić, wtedy rzuć na to pokrojone w słupki warzywa, te które lubisz lecz bacz by nie zabrakło selera, pietruszki i papryki, reszta wedle uznania. Duś do miękkości i wydaj na stół ozdobiony świecami, z butelką dobrego, czerwonego wina, może być kalifornijskie.

Efekt murowany

mag43 (15:25)

 

sobota, 14 lutego 2009, mag-43

Polecane wpisy

Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl