Blog > Komentarze do wpisu
coś dla ducha ale i ciała
No i odwilż pełną gębą, leje się z dachu, zamiast białej pierzynki błocko, bez kaloszy na dwór nie wychodź! Moje kozy trafiły już do indywidualnych apartamentów. Każda przyszła mamusia ma swój kojec. Ponieważ trzymam osobniki z rogami, we wspólnym ,w ramach zazdrości oraz walki o większą ilość jadła mogłyby sobie zrobić krzywdę, co w ich obecnym stanie byłoby mocno niewskazane. No a poza tym komfort porodu na własnych metrach też się liczy. Teraz zostało tylko czekanie.
       Ja natomiast, nie powiem, że bez udziału mojej ukochanej, postanowiłem wykombinować coś dla ciała i to takiego ożywiającego zwłaszcza wieczorową porą gdy co poniektórym zbiera się na amory. Ukochana gdziesik wyczytała o cudownych właściwościach selera naciowego, to mi go przywiozła. No tom się wziął do roboty.
Najpierw chińskim tasakiem, przedniej roboty, dlatego moim ulubionym, na równie ulubionej desce, którą wcześniej opisywałem, siekam go na nieduże, w miarę cienkie kawałki, gdy się z tym uporam dodaję do smaku i widoku ziarna kukurydzy, bez soku, zasypuję ugotowanym w dużej ilości wody ryżem basmati, solę morską solą do smaku i doprawiam kilkoma łyżkami oleju sezamowego zimnotłoczonego, tyleż arachidowego oraz aceito balasamico di Modena przedniej jakości w dębowej beczce odstałego, niech dłuższą chwilę kompozycja się odstoi, swoimi smakami przejdzie. W tym czasie przygotuję dużego kleksa, którym produkt będzie niczym kołderką przykryty. W jego składzie jogurt bałkański, sos curry, indonezyjski, do smaku i barwy koncentrat pomidorowy, sól i pieprz rzecz jasna. Teraz wszystko na salaterkę, ćwiarteczki jabłuszka i listki świeżej bazylii z okna do ozdoby.
No i wszystko- na efekt trzeba będzie poczekać do wieczora...
wtorek, 24 lutego 2009, mag-43

Polecane wpisy

Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl