Blog > Komentarze do wpisu
jesienne jabłko w zimowej szacie
Na dworze nadal biało, bialutko, tylko ludzkie stopy wydeptując ścieżki kroją czystą połać. Kończę już przygotowania do koziego połogu, każda matka będzie miała swój własny boks, więc nie będzie kłótni. Konie gdy wychodzę na dwór idą za mną wężykiem, bo z kieszeni wydzielam im sprasowaną marchew. Z lasu przywieźliśmy drewno, więc sobie je obkorowują, najbardziej smakuje sosna. W kuchni radośnie strzela angielka, czyli piec na którym przez prawie cały rok gotuję ignorując ceramiczną, elektryczną płytę. Teraz wykorzystuję rozgrzane fajerki do przygotowania sobie deseru.
Biorę dorodne jabłko, najchętniej jakiegoś Goldena lub Szampiona, wykrawam dokładnie gniazdo nasienne, byle nie na wylot. Nastęnie wkłuwam trzy, cztery goździki, w powstały otwór wlewam zrobioną latem konfiturę z czerwonej porzeczki. Ma krwisto czerwoną barwę, pilnowałem by jej nie przesmażyć, więc karminowe kuleczki śa pełne soku,gorące pękają pod nasiskiem zębów. To jednak później, teraz wgłebienie dokładnie wypełnione zakrywam suszoną morelą i następnie wszystko to zawijam dokładnie w grubą aluminiową folię. tak przygotowany pakuneczek kładę na płycie pieca, po kilku minutach przekładam na obrzeże i tam niech sobie nawet z godzinkę dojrzewa.
Czasami takie jabłuszko jeszcze ozdabiam kleksem ubitej śmietany, ale to tylko od wielkiego dzwonu. Trzeba przecież pamiętać o możliwości urośniecia daszku nad jak to mówią wackiem, a to się ukochanej może nie spodobać!
czwartek, 19 lutego 2009, mag-43

Polecane wpisy

Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl