Blog > Komentarze do wpisu
obiadem w sadełko
            Niby jest a jej nie ma, znaczy wiosna. W nocy nadal mrozik przyciąga, więc rośliny nie dają się zmylić i nie idą w wegetację. Moje Szczęście zmylone przebłyskami słoneczka obsadziło swój ulubiony klombik bratkami. Ja im nie brat ale wieczorków na dworze współczuję. Nie słucham tak do końca Ambasadora RP, czyli Republiki Ptasiej Słońskiej i dokarmiam moich dzikich, skrzydlatych przyjaciół, nie za dużo, ale ot tak krzynkę, dla przyzwoitości. Na podwórkach też tak jakby się ożywiło, jest dzierlatka, przeleci śmieciuszka, żurawie nadal kluczami otwierają niebo. Czekam, czekam niecierpliwie kiedy przyjdzie ta prawdziwa w kwiaty odziana...
                Obiecałem, że opiszę jak przeżyłem ten pierwszy dzień katowania duszy i ciała. Okazało się, że w całkiem dobrej kondycji. Trochem pusty i głodnawy, ale za to lekki i radosny jako ten skowronek. Do tego jako się mądrze nazywa wypłukiwania tłuszczu zez organizma posłużył obiad przygotowany przez Moje to co nazwyałęm niedawno Szczęście a teraz kata. Na patelence, bez niczego udusiła, jakby nie mogła zastosować w słowie przynajmniej łagodniejszej techniki,pokrojoną w małą kosteczkę chudziusieńką, niebożątko, wołowinkę, do tego pomidorka, cebulkę, brokułka, marchewkę i parę listków szpinaku. Zaprawiła mściwie po pół łyżeczki curry, najostrzejszego pieprzu cayenne i na wierzch kurkumę. Szczypty soli pożałowała, ale powiedziała, że jak chcę to mogę, patrząc wzrokiem bazyliszka. Dusiła krótko, a nie mocno, pewnie dlatego, że wołowina wcześniej była podgotowana. Wyłożyła na talerz, przedtem każąc wypicć szklanicę soku z pół cytryny z ciepłą wodą. Jak tak dalej pójdzie to się do Orderu Uśmiechu zapiszę! No nie powiem, nie poskąpiła, dała po kieliszku czerwonego, wytrawnego wina. W przerwach mam popijać sokiem z żurawin, bezcukrowym, mocno rozciągniętym wodą źródlaną, półtora litra dziennie. Od tego żaby w brzuchu mogą się zalęgnąć! Na kolację wydała po pieczonym jabłku, które wydrążyła, nie na wylot, zalała olejem lnianym zimnotłoczonym, dobawiając suszoną śliweczką , drobinami cynamonu i kawałkami anyżu gwiaździstego. No i co mościjewy, ja duży chłop a na takich małomecyjach przeżyłem! Niedość tego nawet nieźle się czuję. Co prawda patrzę z lekkim niedowierzaniem w lustro, bo przede mną jeszcze dziesięć dni tych ekszperymentów. Jak dotrwam opiszę.
piątek, 27 marca 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • tarta z krewetkami

    Jak pisze Krogulec Plamce mazurka, skowronki na polu koncertują, że aż miło i żal niezmierny gdyby sprawdziła się przepowiednia futurystów naukawców, iż ten wdz

  • słodka jajeczniczka

    Chodzę ci ja i myślę, co by tu wykompinować, by zjeść, a nie utyć i jeszcze by smakowite było. Ponieważ ciast, ciasteczek, no i w ogóle chleba mi nie wolno bo

  • kurze piersi w jarzynach

    No i proszę, pogoda jak malowana! Słoneczko świeci, cieszą się dzieci, a u nas bryka klaczusia po dworze, obskakuje mamę, która bacznym okiem śledzi jej poczyna

Komentarze
2009/03/27 19:57:25
Jak tak dalej będzie Emka eksperymentować, to na przyszłą zimę sianem może zechcieć Cię kamić...
-
Gość: M, *.olsztyn.vectranet.pl
2009/03/28 05:25:41
Podziękuj kobicie. Ja jeszcze wcinam otręby owsiane;) A olej lniany jest przepyszny. U mnie w pracy zaraziłam nim wszystkich.Niektórzy nawet po prostu zajadają go z chlebkiem!!
-
2009/03/28 07:30:19
no to masz przechlapane chłopie..
pozdrowienia dla małżonki..
-
2009/03/28 08:41:58
I bardzo dobra i smaczna potrawe przygotowalo Twoje Szczescie. Ja musze swojego Kolege-Malzonka na takie zielsko z odrobina mieska namowic, wiec podgladam i podczytuje i czekam na rezultaty!
-
Gość: tessat, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/28 12:20:51
Hej! To ja od tych humorków drastycznych. I powiem szczerze, odchudzam się , ale....bardziej podobają mi się u ciebie te potrawy z "stópkami z wieprza", "giczołami...?", żeberkami, karkóweczką itd itp, a to, co widzę na zdjęciu odchudzającym!? to bida z nędzą, nawet na zdjęciu źle to wygląda. Ziemianinie nie zajmuj się odchudzającymi potrawami tylko dawaj potrawy te takie wiesz....solidne. Bo i zdjęcie pięknie wygląda i pomarzyć mogę oglądając to..a i czasami od wielkiego święta skorzystam z przepisu nie odchudzonego. Ale...oczywiście "dla zdrowotności" trochę się poodchudzaj, ale powiem ci, że mieć męża "na odchudzaniu" to tragedia!!! Serdecznie pozdrawiam i spokojnego odchudzania życzę.
-
2009/03/28 16:56:14
Po cichu zdradzę, że chodzi ciągle głodny, ale w sumie zadowolony.
-
2009/03/28 21:54:58
nie robię tego dla jakiego specjalnego odchudzania, bo tak do końca to nie bardzo mam z czego, ale podobno od czasu do czasu warto sobie organizm z toksyn oczyścić, a poza tem mamy czas wielkiego postu, za nim nadejdzie wielkie obżarstwo i trzebno być przygotowanym
-
Gość: tessat, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/28 22:47:57
Magu drogi, ja też odchudzam się (też nie, żebym była jak baryła), ale dla przyzwoitości i dobrego samopoczucia. Uważam, że bardzo dobrze robisz. Tak trzeba, a potem....jak się nie chce przytyć to trzeba ZAWSZE dbać o to co się je...niestety:(
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl