Blog > Komentarze do wpisu
pieczeń z dziczyzny
              Krogulec z Piórkiem i latoroślą wyjechali, szczęśliwy był zwłaszcza ten pierwszy, zobaczył rożeńca, którego na pewno na Warcie nie ma. Reszta chyba też się nieźle czuła, bo chyba  im żal było, że nie mogli dobrze przyjżec się nowej rezydentce stajni - brzemiennej klaczce. Podjedli chyba też nieźle, mimo, że po nich, łącznie z progeniturą nic a nic nie widać. Dobra przemiana materii! Dostali też po kilka jajek od naszych hojnych, ptasich rezydentek. Mam nadzieję, że Krogulec przeznaczy je do celów konsumpcyjnych a nie zacznie wysiadywać. Chociaż po nim wszystkiego można się spodziewać. Tak więc nowy tydzień przed nami, a tu wiosny ani dudu! Opóźnia się kwiatowa pani, w dzień jeszcze jako tako, mimo że pluchowato, to w nocy wali w łeb obuchem i termometr leci w dół poniżej zera. No ale cóż, jakoś wytrzymamy,w końcu musi dojść.
                      Na przyjęcie gości postanowiłem z przepastnych czeluści zamrażarki wyciągnąć dziczyznę. Niestety pochodzę z rodu, w którem obowiązkiem samców było zaopatrywanie sadyby w pokarm, a to co pole dało uzupełnić należało tym co dawał las. Mnie jakosik w tę stronę nie ciągnie, chociaż by rodową tradycję zachować, a przede wszystkiem broń przechodzącą z pokolenia na pokolenie zgodnie z przepisami utrzymać w jednych rękach, strzelcem zostałem. W las jednak z lornetką chadzam, chyba  że łaszka kury zacznie mi dusić, abo i lis przechera po obejściu kręcić się zaczyna, to i się zasadzę. Do rzeczy jednak -
w worze okazała się przednia łopatka, żeberka i druga łopatka dorodnej sarny. Najsampierw dokładnie rozmroziłem, mięso przeleżawszy skruszało, dokładnie wytarłem by wodnej wilgoci w sobie nie miało, natarłem przednią oliwą i wysypałem ziołami. W ich skład weszła czubrica zielona i czerwona, czosnek niedźwiedzi, szczypta mała mocno utartego majeranku, pieprz cayenne, garam masala i chana masala. Mięso przy łopatce naszpikowałem przekrojonymi w pół świeżymi ząbkami czosnku, głęboko je chowając. Wszytko to w worku powędrowało do skrytki by się przegryźć i swoim aromatem nasiąknąć. Dzień i noc tak spoczywało. Gdym je wyciągnął już lekko barwę zmieniło na ciemniejszą, a zapach w nozdrza bił przewrotny. Wonczas nie pozostało nic innego jak do dużej brytfanny części te złożyć. Najlepsza taka z drabinką na spodzie. Wtedy mięso nie przylega, łatwo się przewraca. Pilnować je musiałem często, gęsto, bo w temperaturze 200 stopni pracowało od samego ranka, często musiało zmieniać strony, a jeszcze lekko białym winem podlane, z wierzchu od sosu wilgotne być musiało. Późny obiad wydany był kole szesnastej. Do dziczyzny moje szczęście dodało sałatę wielokolorową rwaną, z papryką czerwoną w paski krótkie posiekaną, z dodatkiem kaparów, marynowanego czosnku i zielonych oliwek no i tradycyjną mizerię.  Zniknęło w gębach łakomych wszystko w mig. Na deser podano delicje Piórka, nad którymi pracowała przed przyjazdem do nas. Rozpływały się w ustach. 
A ponieważ wytrawną nalewką, krupniczkiem ku zdrowotności podlane, trawiło się w wiejskiej spokojności znakomicie. 
wtorek, 17 marca 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2009/03/17 15:52:39
Z wysiadywania będą nici. Wystarczy, że po mieszkaniu biega mi dziki królik-miniaturka i tnie swoimi zębiskami wszystko co popadnie. Jaja pójdą sobie na konsumpcję.
Sarnina z (tudzież w) krupnikiem były doskonałe. Bez dwóch zdań. Jak i reszta jadeł i nalewek.

A spokoju do tej pory mi nie daje, co to przy owym rożeńcu mogło na tym polnym rozlewisku być...
-
2009/03/17 22:43:01
Z wielką przyjemnością informuję, że nominowałem tego pysznego bloga do Kreativ Blogger Award :)))
-
2009/03/18 09:32:57
o matko i córko...ależ wy tam pyszności jadacie...że o wrażeniach ptasich nie wspomnę..tylko zazdrościć..
-
Gość: , 213.77.27.*
2009/03/18 10:01:21
Murzynek wykonania Piórka zniknął błyskawicznie ledwo zdążyłam zdjecie zrobić. Talent do wypieków Piórko ma wielki.
-
Gość: , *.centertel.pl
2009/03/18 15:34:09
Obiecuję, że Krogulca przypilnuję - zatrudnię Go do innych zajęć i o wysiadywaniu zapomni! :)))
-
2009/03/18 17:07:58
Widzisz, pochwal Piórko, a już za jaja chce mnie pilnować. To jest absolutnie niedopuszczalne!
A "gości" na blogu masz tyle co niemal w domu...
-
Gość: mag-43, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/18 19:51:48
no właśnie, niewielu, tyla co w domu , i dobrze. bo kuchnia nie wydoli
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl