Blog > Komentarze do wpisu
ryba na parze
      Wiosna idzie, idzie ale dojść nie może. Wychodzę wczesnym rankiem z domu chcąc dać w miski psom a tu lód trzeba wytrzepywać. Znajomy małorolny chciał obornik wcześniej na polu rozrzucony przeorać a tu mrozik i pług się ślizga. Wegetacja stoi w miejscu i ani drgnie. Dobrze, że choć wilgoci na razie dostatek. Koźlaki chowają się znakomicie, kury niosą, czekam aż cwerka, czyli miniaturka kurza zacznie siadać na jajkach to jej po odseparowaniu zrobię gniazdo. To rewelacyjna  matka! Ciężarna konica jeszcze sobie wesoło chasa po podwórzu i ani jej w głowie macierzyństwo. Zwiozłem resztę łubinu pod siew i mnie w krzyżu strzyka, tak zawsze jak się parę ton przerzuci. Ale przynajmniej u nas w Wielkopolsce lepeij niż u rodziny mojego szczęścia w Siarach, to przedmieście Gorlic, gdzie taplają się w topiącym śniegu. No i dobrze, jako że są górale.
       Moje szczęście tym razem postanowiło mnie nakarmić i to syto a lekkostrawnie, więc sięgnęła po rybę. Tem razem był to pospolity morszczuk pod postacią fileta.
Dokładnie go rozmroziła, osuszyła, zanurzyła w panierce z tartej bułki, przed tem skropiwszy sokiem z limonki, dodawszy nieco soli i pieprzu. Poczekała aż ta lekko przychsła i wonczas rozpoczęły się czary - wyciągneła metalową konstrukcję do gotowania na parze, niczym parasol ją rozpostarła na dnie garnka lekko zalanego wodą i powyżej lustra umieściła spreparowane rybie płaty. Proces z nimi skończyła krótko, nie trwało to nawet dziesięć minut. W międzyczasie przygotowała dodatki, a były ci one pyszne. Ziemniaki w mundurkach, kształtne jak rzadko, utarte masełko przedniej jakości ze świeżym czosneczkiem gładko skrojonym, do tego surówka miłości z selera naciowego wzbogacona papryką różnokolorową, oliwką zieloną, trafił się i kaparek, dla mnie specjalnie dołożona ostra jak piekło papryczka. I jak tu za taką nie chodzić. Wszystko gładko przeszło przez gardło spłukane przednim, czerwonym winem.
Ach jeszcze teraz na samo wspomnienie mi się cni. Człek najedzon, kałdun pełen ale nie ciąży, to i głupie, acz radosne myśli po głowie krążą.
sobota, 21 marca 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2009/03/22 00:15:49
Fajne masz to Szczęście, że Ci takie przysmaki serwuje :)
-
Gość: tessat, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/28 13:17:52
Fajnie! A te głupie myśli to może po tej "sałatce miłości" z selera?
-
2009/03/28 21:56:30
jak im się tak bliżej przyjrzeć to wcale nie głupie i gdyby nie one ludzkość by zginęła!
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl