Blog > Komentarze do wpisu
sałatką w zbędny tłuszcz
           Wiosny nadal nie ma,mimo, że od czasu do czasu wyjdzie słonko, to gdy człek coś robi palce grabieją z zimna,nadal duje i powiewa. Korzystając z chwili przebłysku promyczków wypuściłem na podwórzec moje kozie stado razem z przychówkiem. Chwilę to trwało i z powrotem zaganiałem na apartamenta. Po pierwsze tatuś, znaczy cap chciał się przekonać czy to już można się załapać na to i owo, lecz spotykał się z wyraźną niechęcią, do tego jeszcze panie zaczęły się naparzać i to serio, bałem się, że jeszcze któreś młode ucierpi. Ale to był dopiero początek kłopotów. Jak dla mnie małe to chińczyki, jeden w drugiego takie same. Rozróżniałem je metodą prób i błędów. Jak dopuszczone do cycka znaczy trafione, jak bodzie to zmiana. Ażem się spocił!
                W kuchni natomiast roszada. Ponieważ wielu z czytających dba o linię, albo i co gorsza się odchudza, to i ja jako ten cygan co się dał dla towarzystwa powiesić, pozwoliłem się namówić na kurację tłuszcz z boczków wypłukującą, czyli likwidację mięśnia piwnego. Na pierwszy ogień, czyli śniadanie poszła sałatka. Chcąc posiłek rozweselić i uprzyjemnić, na półmisek wypuściłem ptaka - pół gęsiego jaja, zostawiając same białko wysadziłem na gnieździe z czerwonej papryki, boki zdobiąc zieloną sałatą, szyja wycięta z białej rzodkwi, takoż skrzydła, ogon z rukoli. Środek wypełniony zaś tym co główną podstawę posiłku stanowiło, czyli sałatka, to i teraz Wam opiszę. Najsampierw czerwona papryka,cebulka biała z zieloną,rzodkiew biała, jajka twarde po dwa na łeb, wszytko gładko usiekane w drobną kostkę, dobawione kurkumą i pieprzem cayenne, no i jeśli już ktoś zyć bez tego nie może szczypteńką soli. Całość zaś, byle nie pływała zlana olejem lnianym najwyższego kwalitetu zimno tłoczonego. Jęśli myślicie, że to już koniec cierpień młodego Wertera toście w błędzie. By do konsumpcji przystąpić trza gembe wykrzywiwszy okrutnie wypić szklanicę soku świeżo wyciśniętego z cytryny zalanego ciepłą wodą. Drugie śniadanie to gruszeczka i koniec! Całe mojej jestestwo się ode tego przewraca, ale cóż robić kiedy Moje Szczęście na moim zywym organiźmie chce ekszperymentować. Pani każe, sługa musi. Po tych moich karkóweczkach, pieczonych półgeskach taka odmiana. Jak żyć będę opiszę jakem dotrwał do obiadu.      
czwartek, 26 marca 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • tarta z krewetkami

    Jak pisze Krogulec Plamce mazurka, skowronki na polu koncertują, że aż miło i żal niezmierny gdyby sprawdziła się przepowiednia futurystów naukawców, iż ten wdz

  • słodka jajeczniczka

    Chodzę ci ja i myślę, co by tu wykompinować, by zjeść, a nie utyć i jeszcze by smakowite było. Ponieważ ciast, ciasteczek, no i w ogóle chleba mi nie wolno bo

  • kurze piersi w jarzynach

    No i proszę, pogoda jak malowana! Słoneczko świeci, cieszą się dzieci, a u nas bryka klaczusia po dworze, obskakuje mamę, która bacznym okiem śledzi jej poczyna

Komentarze
2009/03/26 16:27:55
To będzie dobre przygotowanie do Wielkanocnej uczty. Pomysł na podanie sałatki - przedni, wykorzystam.
-
2009/03/26 16:29:33
W tytule jest blad ortograficzny, liczba mnoga od salata to "saladkom" a nie "saladka". NIe mam polskiej trzcionki ale mysle, ze wiadomo o co mi chodzi. Pozdrawiam!
-
2009/03/26 16:32:24
Ups, zle zrozumialam tytul, przepraszam najmocniej. Myslalam, ze tytul to "salatkom zbedny tluszcz" gdzies mi "w" ucieklo. Prosze skasowac moj komentarz, niech dezinformacji nie wprowadza.
-
2009/03/26 16:41:52
nic nie szkodzi, gości mile witam i o zdrowie pytam
-
2009/03/26 17:50:08
:-)))) I mi i dzieciom ptaszek bardzo się podoba :-))) Pozdrowiamy we trójkę :-)))
-
2009/03/27 07:54:51
i jak ....żyjesz?
-
2009/03/27 08:14:50
żyję, żyję, dzisiaj upiszę obiad i kolację
-
2009/03/27 12:26:54
A mówią, że kochanego ciała nigdy nie jest mało i się katują.
Co do koźlaków, to też już kiedyś powiedziano: nie miał Ziemianin kłopotów, wypuścił koźlęta...
-
Gość: skozialy warmiok, 80.50.128.*
2010/07/25 20:10:14
....kozi swiat rzadzi sie swoimi,czesto niezrozumialymi prawami... Bo jka tlumaczyc ze taki kozi leb woli miotle, lusterko, galezie..od soczystej trawki po która tylko sie schylic i nie trzea ryzykowac zycia( LUSTERKA).. tym bardziej zycze radosnych odkryc kozic tajemnic..i gratuluje pióra:P
-
2010/07/25 21:56:56
dzięki serdeczne! moje stadko jednak woli trawkę, siano, nie wzgardzi natomiast iglakiem, różyczką albo innem ozdobnem kwieciem Mojego Szczęścia
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl