Blog > Komentarze do wpisu
polędwiczki w sosie pomidorowo-paprykowym
               Latam, szukam biegam po kurniku i szukam indyczki, która by mi na jajach siadła. Tychże już nazbierałem, na przemian z perliczymi dość, jeno ochotniczka potrzebna. Nawiasem dodam, że właśnie te duże ptaki są bardzo dobrymi nasiadkami a i później matkami, wodząc nie koniecznie swoje gatunkowo potomstwo.
                W końcu spadł tak długo oczekiwany deszcz. Mało go jednak dobry Pan Bóg wypuścił. Ledwie co ziemię zrosił i już uciekł.Może jeszcze cosik będzie. Jare wschodzi, ozimina ładnie się zieleni. Może będą godziwe żniwa.
                Sprowokowany wpisem Brzuchomoowcy nabrałem chętki na wieprzowe polędwiczki. Miąsko to bardzo delikatne i wdzięczne w obróbce.Tak żem wziął i na plasterki grube na jeden palec skroił. Poczem stłukłem, ale delikatnie i sprószyłem solą i pieprzem wielokolorowym, natarłszy przednią oliwą pierwszego tłoczenia dałem im chwilę dłuższą odpocząć. W tem czasie skroiłem bakłażana, zwanego pewnie nie bez kozery, gruszką miłości w takież plastry, przesypałem miałką solą i złożyłem na papierowym ręczniku by wilgoć oddały. Wok, czyli żeliwną grubościenną patelnię najpierw w suchości rozegrzałem i podlałem oliwą z winogronowych pestek tłoczoną, gdy perkać zaczęła dałem mięso i ze dwóch stron zrumieniłem. Gdy koloru starego złota dostało zasypałem otartem z soku i soli bakłażanem. Razem chwil co niewiela musiały popracować. W czasie między zalałem wrzątkiem pomidorów pięć i czerwone papryki dwie, po sparzeniu bystro przeniosłem do foliowej torebki gdzie gorące stygły, poczem skórkę z siebie łatwo oddały i na ostrum sicie zamieniły w przecier gładki. Tymże zalałem mięso z bakłażanem, doprawiwszy szczyptą curry, pozwoliłem by wodę w jednej trzeciej oddały, z jasnej barwy przechodząc w krwistą czerwień. Przed wydaniem ubarwiłem pomidorkiem i rzeżuchą z listkami bazylii. Jeść się dało, aże ni drobina na talerzach nie została, popita piwem rżniętem czyli pół na pół jasne z ciemnem koźlakiem. 
sobota, 18 kwietnia 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2009/04/18 12:24:36
U mnie też tylko pokropiło. Ale lepiej jednak choć trochę niż wcale.
A Kasia na parapecie też się załapała?
-
2009/04/18 13:57:10
ten Twój wok
za każdym razem kąsa mnie
żądłem zazdrości
:::
danie wygląda nadzwyczaj apetycznie
choć od omdlałego immama wolę cukinię
dałbym się skusić
ja wczoraj robiłem rawioli
jedne z bryndzą, drugie z suszonymi śliwkami
podałem z masłem i świeżo prażonym makiem
:::
miały być z dynią
ale nieoczekiwanie okazło się jej niemanie w zamrażarce
-
2009/04/18 14:37:22
wok rzeczywiście cenny, bo gruby i żeliwny. Natomiast prażony mak mnie mile zaskoczył, spożytkuję!
-
2009/04/18 16:01:50
wyjątkowy efektownie wygląda na pierożkach
a gdy świeżo prażony
to w kuchni uniosi się piekarniowy aromat
:::
dziś robię wołowy ogon
w warzywach
-
2009/04/18 21:49:50
liczę na opis procesu twórczego nad ogonem
-
Gość: andrzejniczyperowicz, *.icpnet.pl
2009/04/18 22:54:01
Szczęśliwcy; u mnie na wsi w Lubochni, nigdy nie pada. Od trzech dni nawet psy nie sikają. O żarełku nie gadam, bo jesteśmy od Wigilii na suchej karmie. Pozdro!
-
2009/04/20 10:53:20
Magu
ogona wyśledzisz u mnie na blogu
myślę, że pomimo skrótowości
poradzisz sobie
jesteś zaawansowany w kulinarnej sztuce
:o)
-
2009/04/20 17:43:46
jako tylko gdzie ten smaczek dostanę poprobuję!!!!!!
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl