Blog > Komentarze do wpisu
kotlet mielony- fantazja alla polacca

Licho niech weźmie to wszystko! Najpierw się człowiek o deszcz modli, bo susza źdźbła słońcem pali. Teraz wodą opita ziemia jej nadmiar w kałuży wystawia. Nic nigdy w miarę. Nie daj Pan Bóg by jaki grzyb się w uprawę wdał, bo na zmarnowanie pójdzie. No to jak Cię nerwy łapią, najlepsza rada chwyć za garnki.

Postanowiłem ci ja bulionu nagotować, tak by na późniejszą porę starczyło i gdy czasu nie stanie dobrą bazą pod mocną zupę był. Tom wziął dwa funty dobrego szpondra wołowego, ozory wieprzowe cztery, indycze skrzydła dwa i dla smaku lepszego dwie wieprza tylne stópki. Narzuciwszy włoszczyzny bogatej w seler i por na ogniu małem postawiłem z samego rana by powolutku dochodziło. Późnem popołudniem ozory w bok poszły i w szybkim sosie musztardowo-chrzanowem skonsomowane przez czeredź liczną zostały, reszta nadal pracowała. Wieczorem bulion gotów był to i przez sita dwa by drobin żadnych nie stało przelan do spiżarni poczywać poszedł. Mięso zaś dnia następnego sztuka po sztuce w wielkim mozole od kości wyluzowane do maszyny powędrowało by w mus się zmienić. Wonczas wzbogacone przyprawą liczną - czubricą zieloną, chana i garam masalą, czosnkiem niedźwiedzim, sumakiem, pieprzem długim świeżo mielonem i solą morską takoż drobnioną z kryształu dużego wyrabiane na masę było. By wilgoci nadmiar odebrać najsamprzód mąki grubej - krupczatki wedle uznania sypnąć, do tego jaj trzy gęsie i płatków z owsa takoż. Masa od ręki odchodzić musi, wtedy w foremne kotleciki uładzona i w bułeczce tartej obtoczona na tłuszcz głęboki mocno zgrzany zrucona z boku na bok przewracana. W innem garncu młode ziemniaki kształtnie dobrane, mundurkami zdobione powoli dochodziły, tak by czas był na utłuczenie masła z główką czosnku zdrobnionego. W garnuszku małem świeża z ogrodu zerwana kalarepa, lekko jeno posolona dojrzewała, w misce zaś takoż ledwie co wzrosła a juże dorodna sałata zmieszana z krągłemi rzodkwiami, co to w byłem systemie lewych kumunistów udawały - z wierzchu czerwone, w środku białe, zsiekane drobno ziołami zdobione sosem winegret zlane. Kotlety zaś gdy złociste dla lepszego dojrzenia i do samego środka smakiem przeszedłszy, na ogniu małem czerwonem, wytrawnem winem podlane kolor w soczystą wiśnię zmieniały. Gdy płynu by zbrakło lekko wodą rozciągnąć można. Tako to i ta polska fantazja, nadmiarem wody wywołana pięknie stół ozdobiła, resztą wina żołądek wabiąc by lepiej trawił sobotni obiad dla licznej familii wywołała. Tu dodać muszę, iż istotną rolę w rozładowaniu nastroju, przy sałacie i kalarepie Ziemianinowa udział miała, takoż gdy w kuchni porządek zaordynowała, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku w poobiednią drzemkę wpadła.

niedziela, 31 maja 2009, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2009/06/01 11:33:35
Jak pola po burzy? U nas nie było prądu, a internet dopiero teraz odzyskany.
Cudnie te kotlety wyglądają.
-
2009/06/03 04:12:57
trochę połamanych drzew, ale zboża nie ucierpiały
-
2009/06/03 21:21:26
ojej, dokładnie tak wyglądają mielone mojej mamy :D
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/05 08:52:33
kotlety na pewno pyszne, a język opisu równie smakowity
-
Gość: TEKLA, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/08 14:20:23
Haloooo! Ziemianinie! Gotuj, gotuj, bo te kotlety już nam się przejadły! Czyżby jakieś roboty polne Cie absorbują? Pozdrawiam Cię i Panią Ziemianinową również.
-
2009/06/12 22:13:44
spoko prof..:DD jami hhe
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl