Blog > Komentarze do wpisu
zupa z pomidorem, kurcze nóżki rozdziawione, szparag pierwszy

              Wiosna ci hula na całego. Nocą co prawda jeszcze zimnawo, ale w dzień Matka Natura nadrabia. Drzewa obsypane kwieciem zapowiadają obfitość surowca na nalewki. Jeno na polu za traktorem snuje się chmura pyłu, jak od pożaru. Sucho ci sucho, jare zboża pić wołają. W prognozie w najbliższych dniach bezchmurnie, bezchmurnie, na dodatek jeszcze z wiatrem, który suszy podwójnie.

                      Ale takie prawa przyrody, nic poradzić nie zdołasz. W dom mój zjechał gość, a że odrzwia zawdy otwarte, tom i go przyjął. Jak stwierdził zawitał szukać sensu życia, nie tak wogóle, ale swego własnego. No tom go musiał nakarmić jako Pan Bóg każe, a prawidła starej Polskiej gościnności nakazują. Najpierw zupa, co to smak zaostrzy, a soki rozbudzi. W jej skład - skrzydełka kurze, szyje indycze, funt żoładków, by co twardego na ząb było, do tego uda dwa. Obok warzywa skrojone w drobną kostkę - papryka, por,sel er, wzbogacone po trzy łyżki ugotowanym zielonym groszkiem, kukurydzą i czerwoną fasolą, pomidorem hiszpańskim, dużym w ćwiartki. Najsamprzód wywar powstać musi, powoli sobie perkając godzin kilka, barwy żółtej dostając, podsypany lekko solą morską, szczyptą curry i liściem z bobka. Gdy mięso miękkawe warzywa na wierzch, niech pracują. Kilka godzin przed tym czasem wzionem w obróbkę kurze nóżki, zręcznie z kości wytrybowane, na płask rozłożone, jako sznycelki, mocno natarte mieszaniną - pieprzu z cayenne, chana masalą, pieprzem wileokolorowem, świeżo mielonem, drobiną soli. To wszytko wtarte wraz z olejem z winogronowych pestek w lodowni poczywało. Jam nie próżnował, pierwsze szparagi trzebno było małem nożykiem leciuchno przeskrobać, by początki łyka straciły, wonczas do garnca zaprawionego łyżkami dwoma soku z limonki, łyżką przedniej soli i cukru z trzciny, brązowego takoż. Niech powoli na ogniu małem sobie poczywa. Na osobnej patelence, na wiejskim masełku tarta bułka się rumieni. No i czas wydawać - zupa lekk, od pomidora w czerwień wpadająca posypana zsiekanym koperkiem i groszkiem pszennym, obok kotleciki drobiowe ze szparagiem bułką tartą zdobionym.

 

 

 

  I to by było na tyle jak mawiał mentor mój Profesor Jan Tadeusz Stanisławski.

 

 

piątek, 01 maja 2009, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2009/05/02 05:56:45
Pozdrowienia dla Pana Witolda.
Piórko mi wyemigrowała do Berlina i zamiast zwiedzić stawy w Objezierzu, czy zbiornik na Rydzynach idę na dudkową łączkę...
-
2009/05/02 16:17:43
powodzenia w ptasich łowach. przekażę com widział nad morzem
-
2009/05/04 12:39:34
Życzę powodzenia dla Maturzystki. Złamania piór...
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl