Blog > Komentarze do wpisu
konfitury z wiśni i agrestu

Radość wielka zapanowała w domu mojem. Młodsza latorośl, co to dojrzałość w maju egzaminem pieczętowała bez trudu większego na studia wszytkie, na które papiery poniosła się dostała. Może hrabianka wyboru dokonywać, a ociec w obawie by od nadmiaru dobra w łebku się nie pomieszało. Skłania się ku agroturystyce na poznańskim Uniwersytecie Przyrodniczym. No cóż, dorosła, więc jakiegokolwiek narzucania być nie może.

No tom ja sobie postanowił życie umilić, by mieć czem zimowe wieczory słodzić i począłem konfitury smażyć. Najsamprzód agrest, gdzie ogonki i przodki urwać potrzeba, potem cienką igiełką każden nakłuć ze trzy razy, do wody źródlanej zrucić, nie za wiela, jeno żeby przykryła i zagotować, ale powoli, takoż cukier zsypywać na war i niczego do gara nie łożyć, jeno ruchem na boki mieszać. Tak też czynić przez dni trzy by uzyskać proporcję 1:1 cukru i owocu. Gdy biała piana wyjdzie delikatnie cedzakiem zbierać, młodym do lizania oddając. Gdy na trzeci, czwarty dzień owoc słodkim sokiem nabrzmieje nie popękawszy można do słoików go powoli małą nabierką przełożyć i na gorąco zakręcić. Z wiśnią troszkę inna praktyka. Najpierw cierpliwie i ostrożnie pestki trzeba ją pozbawić.Sam owoc w garniec złożyć nic nie dolewając by własny sok puścił delikatnie podgotować. W tem roku, po opadach obfitych, pełen ci on, więc obaw nie ma, gdy wiśniowy wywar wyjdzie cukier sypać, takoż w proporcji 1:1, ostrożnie, bez pośpiechu na boki kołysząc by się całkiem spokojnie rozpuścił. Na ogniu malutkiem trzy dni z przerwami na noce warzyć, gdy nitka ciągnąć się zacznie znaczy gotowy. Ci co karmel robią z rozpoznaniem gotowości trudu żadnego mieć nie będą. Tu moment wcześniejszy poznać trzeba. Problem jeno jeden, że pilnować tego dobra trzeba by garnców nie spalić ,bo cała robota na nic. Ja jeszcze mimo, że niby nie trzeba, ale strzyżonego Pan Bóg strzyże całość pasteryzuję. Potem do spiżarni i czekają na miłych gości, aby ich herbatą różnoraką z takim dodatkiem podjąć, gdy zamieć na dworze.

piątek, 17 lipca 2009, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2009/07/17 11:47:15
Gratulacje dla Darii!
A konfitury z wiśni wyglądają przeuroczo...
-
2009/07/17 14:49:42
za gratulacje dziękuję! wygląd jak to wygląd, ale smak!!!!!!!!!!
-
2009/07/17 15:43:15
Gratulacje!!! Moja radość jest tak wielka jak Artur!!!
-
2009/07/17 16:00:52
jeszcze raz kłaniam się głęboko w pas! i też się cieszę
-
Gość: qd, *.szczecin.mm.pl
2009/07/17 17:14:08
A sprobuj konfitur mieszanych, wisniowo- malinowych. Od paru lat takie smaze, nie maja sobie rownych.Tutaj jeszcze inna procedura potrzebna. Najpierw wisnie wydrylowane cukrem zasypac - kilo na kilo jak moja babcia robila i na noc zostawic, nastepnego dnia zagotowac, mieszajac przez potrzasanie. Ogien zgasic, zostawic na noc. I tak jeszcze dwa razy. Czwartego dnia na rozgrzany ale nie wrzacy produkt dosypac malin( jakies pol kilo). Znowu potrzasnac, zagotowac, zgasic, zostawic. Nastepnego dnia zagotowac i gorace do sloikow skladac.
Zimowa pora do herbaty podane aromat uwolnia niebywaly - mam nadzieje, ze tak wlasnie napiszesz przegryzjac je kruchymi ciasteczkami.
-
2009/07/17 18:00:52
Dziękuję za wizytę :) Sok z wiśni a zwlaszcza agrestowa konfitura zapowiada się jak widze znakomicie. Co do wiśni to naturalnie jakoś myśl przychodzi, żeby je do wielkiego balona szklanego wrzucić i pozwolić drożdżom zrobić swoją robotę. W szaro-bury przednówek doskonałe to będzie lekarstwo na pozimowe depresje. :)
-
2009/07/17 23:17:12
a i jeden i drugi pomysł mi po głowie chodzi!
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl