Blog > Komentarze do wpisu
sarnina z piekarnika

Jako prawdziwy ziemianin powinienem i po lesie chodzić. No i chodzę. By przejąć arsenał, któren po przodkach się mimo wojen ostał, musiałem stosowne papiery wyrobić i wpisać się do bractwa spod znaku Świętego Hubertusa. Niestety tradycja zobowiązuje, a mój senior wkroczył już w 85 rok życia i trochę mu te fuzje ciążą. Tak więc chciał nie chciał - musiał. No to i w zapasach lodowni nie brakuje tych darów lasu. Wyciągnąłem ostatnio część najsmaczniejszą - środek sarniny z niewykrojonymi polędwiczkami i żeberkami ze stron obu. Wielu tak juże nawykło do smaku hodowlanego zwierza, że dzikie im nie smakuje. A to skutek nieuctwa i braku doświadczenia. To przecie najzdrowsze mięsiwo na świecie, niczem nie skażone, naturalne. Tyle, że przyrządzić trza umieć. To, że moje prawie pół roku w lodowni leżało nie bez przyczyny. Skruszało odpowiednio, do obróbki gotowe. Rozmrażać takoż musi się powoli, bez pośpiechu, gdy mięso wilgoć puszczać zaczyna zaraz ziół wszelakich dostać musi.Te od wewnątrz i zewnątrz wcierane pracowicie w tkanki wchodzą. W składzie - bazylia, curry, chana masala, czubrica pół na pół czerwona z zieloną, pieprz czarny, świeżo mielony i sól kamienna, bez jodowego dodatku. Ręce co chwila w oliwie przedniej pierwszego tłoczenia można moczyć. Ona cieńką warstewką całość pokryje i wnikanie wspomoże. Tak ciągle obracając, w chłodzie spiżarni przez dni dwa trzebno czynić. Wiem, że czasu to złodziej, że pracy wiele trza włożyć, ale efekt potem płaci. Gdy mięso gotowe łożym do dużej brytfanny z kratką na dnie. Oliwy takoż przedniej szklankę na mięso lejem i do rozgrzanego na 200 stopni wnętrza kładziem. Po godzinie trzeba niewielką ilością źródlanej wody polać i na drugi boczek przerzucić. Potem zabieg co pół godziny powtarzać, ilość sosu kontrolując. Ostatnie pół , po łącznie czterech zostawić naczynie otwarte by skórki chrupiącej dostało i na stół wydawać można. Moja poszła z chlebkiem żytnim, o którem w poprzednim wpisie czytać można i z sałatką z pomidora własnego ze szklarenki, miąższem słońcem opitym i czerwoną cebulą, takoż przed chwilą z ziemi wyjętą. Wszytko przez łakomców domowych pożarte zostało.

sobota, 25 lipca 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl