Blog > Komentarze do wpisu
makaron faszerowany nadzwyczajnie

Otóż to i Moje Szczęście domowe postanowiło mnie jakowymś specyałem uraczyć. Swoją drogą to i dobrze mam, raz Rezydent cosik wybrzuszy nadzywczajnego, raz Ona, ja swego talentu na drobne rozmieniać nie muszę. Tem bardziej, że czas ci roboty pełen, ziarno do siewu trza czyścić, orki idą rozpędem, czekam więc co łone wysmyczą.

Ale ad rem- daniem tem był makaron, ale nie zwykły jeno w typie caneloni, dla tych co to kuchni italiańskiej nie znają informuję - rury grube, na pięć centymetrów cięte, w świetle na centymetrów dwa i pół. I tu uwaga, nie nalezy obgotowywać rurek, coby się nie zlepiały. Nadziane na sucho lepiej potem  indywidualnośc swoją czują i każdą odzielnie jeść można. Także te wzięła farszem dokłądnie napełniła, w który to mięso indycze poszło, sowicie doprawione, z papryczką własnego chowu, drobno posiekaną, ziołami bogate- bazylią, origano, miętą, rozmarynem. Wszytko zrumienione na oleju zacnem, lekko posolone i pieprzem dobawione. Takoż to i rury do cna wypchane w formę masłem obficie wysmarowaną i bułeczką posypaną poszły. Najsampierw śmietaną były obsmarowane, żeby lepić wzajemnie się nie mogły. Gdy przestrzeń wypełniły, sos na nie poszedł ze śmietany takoż własnej, z jajeczkiem ubitej, posolonej leciuchno.  A by forma i treść w jednem stały rządku ser grubo starty, żólty godne zajął miejsce.  Tak to i do dobrze rozgrzanego piekarnika całość, ale bez startego sera, któren dopiero przed samym końcem pieczenia, dodan był,żeby nie za bardzo się spalił, ale rumianej skórki nabrał, poszła by pięknie w lekki brąz dojrzeć i bym Szczęście Moje wiecznie mógł chwalić.

czwartek, 17 września 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
Gość: TEKLA, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/18 15:23:51
...chmmmm oni "wybrzuszają", ale talent masz ty - wiadomo, chociaż nie bardzo wiem co znaczy "wybrzuszają", ale na pewno jest to mniej niż talent (TWÓJ OCZYWIŚCIE). A ja myślę, że to co zrobiła Emka to pychota i "klękajta narody" przed jej talentem:)
-
2009/09/18 17:24:59
jeżeli chodzi o słowo wybrzuszyć - to mój neologizm mający określić stan następujący - człek z talentem kulinarnym cosik takiego spreparuje, że to samo pcha się do brzusia, że trudno z łakomstwa się przed konsumpcją powstrzymać, no i wtedy tenże rośnie i rośnie czyli się wybrzusza, ot i co.
-
2009/09/18 17:59:36
Muszę ten wpis pokazać dla Piórko. Ona bardzo lubi makarony, więc... może coś będzie?
-
2009/09/20 10:01:42
No nie... Ja tu zaglądać nie powinnam, bo się głodna robię, a głodna desperacja przy komputerze niczym innym, jeno wybrzuszeniem musi się zakończyć... ;P
-
2009/09/20 11:46:38
dlatego też i danie lekko strawne jest
-
2009/09/24 18:38:41
Rewelacja! Nie tak dawno przyrządziłam na kolację. Tyle, że z sosem pomidorowym. Następnym razem spróbuje ze śmietanowym:)
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl