Blog > Komentarze do wpisu
śliwkowe knedliki

No i nastał czas, że moja węgierka pestkę sama oddaje. W środku miąższ lekko brązem zaciągnięty, soczysty a zwarty, słodkością przepełniony, tak jaki się należy z odmiany co to jeszcze pierwszą wojnę pamięta. Za gorzelnią rośnie śliwkowy gaj, gęstwy pełen, bardziej krzak gęsty przypominający niźli sadowe drzewa, za to owoc lepszy od jakiegokolwiek innego. Ciasto Rezydent wielką łapą wyrobił, ziemniaki mączyste do rozpadu gotując, odparowując i studząc, potem pół na pół z mąką włąsnego przemiału mieszając, dwa jajka takoż własne wbijając, zmieniwszy na jednorodną masę, bez jednej grudki, lekko soląc. Wonczas wielkości oczka szklanki gruba pierzynka co to śliweczkę wdzięcznie i dokładnie opatula, by jednej szczelinki nie było. Gdy gotowe na lekko osoloną wodę bąble dającą wrucone, w dół schodzą, by chwilę później w formie gotowej chwilę na powierzchni się poobracać. Na patelence obok z masełkiem bułeczka tarta, lekko dobawiona startym cynamonem i wanilią aromat oddaje. Gdy przepołowione w pół do gębusi trafiają kąpiel w ślinie wartko toczącej spotykają. Niebo w buzi takie, że porcje w mig znikają, a gdy ostatni pożarty żal za sobą zostawia.

Gdy sezon zaczęty trza i o zimie wspomnieć. dni było kilka chłodniejszych, to i pod angielką można było zapalić, patelnię żeliwną ze spiżarni wyciągnąć i na ogień powidła wstawić. Wonczas wolno na płycie przez dni trzy dochodzą, w czerń granat przebijając, dymny zapach za sobą ciągnąc. Cukru jeno mało wiela dorzucić trzeba było, na kilo owocu jedną szklankę. Ot i wszystko, roboty moc, ale za to zimą gdy siądziem do niedzielnego śniadania słodyczą zapłacą.

czwartek, 10 września 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2009/09/10 17:30:27
pycha !!!!!!!!!!! robie na weekend :) :)
-
2009/09/10 17:33:13
No cóż, pozostaje sobie wyobrazić smak. Jestem mocno przekonany, że bardzo musiały być smaczne.
-
2009/09/10 17:39:14
a i owszem nie zaprzeczę!
-
Gość: Zosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/10 17:40:54
"...dwa jajka własne wbijając..." ?????? o kurcze....ciekawostka!
-
2009/09/10 18:15:35
no a co? kury moje jaja noszą, to i przecie moje własne!
-
2009/09/10 18:45:12
Oj, a mnie na wspomnienie ślinka cieknie. No i jak tu dietę utrzymać?
-
Gość: Zosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/11 09:35:22
hihihihi ...kury noszą i znoszą SWOJE jaja dla ciebie, bo im dajesz jeść, chociaż świadome tego na nie są, ale myślę, że zasługujesz na te ich jaja, bo cudnie pichcisz, chociaż jak chodzi o skorzystanie z twoich przepisów to widzę duży problem , bo przepisy nie dokładne i trzeba mieć wyobraźnię kulinarną. Czyli prawdę mówiąc traktuję to jako twoje opowiadanie o tym co też u ciebie na stole bywa. Ale gratuluję!
-
2009/09/11 10:12:23
długom się zastanawiał czy obok nie umieścić typowo kuchennej rozpiski z gramami, kolejnością itp. być może obok cóś takiego wypichcę i umieszczę.
-
Gość: Zosia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/11 10:43:22
Chociaż od czasu do czasu dokładniejszy przepis i nie koniecznie z gramami, ale szklanka, łyżka itp. i mogłaby to być jakaś fajna potrawa....zrobisz to dla nas? :)
-
2009/09/11 11:21:51
rzeczy jasna! czytelnik nasz pan, a jeśli jeszcze miły, to wogóle!
-
Gość: Dagny, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/11 13:53:36
Pyszota musiała być absolutna....
-
2009/09/11 16:38:04
Ale bym schrupała takie pyszności:)
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl