Blog > Komentarze do wpisu
tort dla najemników

Ostatnimi czasy mam nastroje refleksyjne. Musi co taka pora roku. W polu juże ostatki, trochę jeno zimowych orek pod jare uprawy i sprzęt będzie można chować, konserwować, remonty czynić. W świecie natomiast głośno się zrobiło po śmierci kapitana w dalekim Afganistanie. Jego towarzysze broni twarze zakrywając sępom, co się dzisiaj dziennikarzami zwą krwawe ochłapy przed kamerą rzucają brudy wojny odkrywając. Moi przodkowie od wojaczki nie stronili, wiadomo karmazyn w kontuszu zobowiązuje. Zawsze jednak skłonność do bitki w interes ojczyzny ukierunkowywana była. Drzewiej zwało się to patriotyzmem. Dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej wszystko, z krwią i życiem! Ale gdy patrzę na tych dzisiejszych coś się we mnie przewraca. To przecież ochotnicy co na te misje ruszają, dzisiejsza odmiana Lisowczyków. Każdy wymarsz z bazy to dla nich czysty zarobek, przeliczalny na twardą walutę. Gdzie tu patriotyzmu szukać, gdzie idei? Fałsz i kłam jeden. Obecny Wielki Brat zza oceanu, też ma podskakującego krasnala blisko jelita grubego. Tam już zwłaszcza wszystko przelicza się na brzęczącą monetę. Zrobił ktoś podliczenie irackiego interesu? Oni zdobyli kontrolę nad największymi przeliczalnymi złożami ropy, a Polak co? Kilka drewnianych krzyży i wszystko! Jeżeli zaś liczyć to uszczerbek w budżecie MON-u. Pies im wszystkim mordę lizał, ale niech się od moich przodków i ich szabel z dala trzymają, małe szczekające kundelki u budy, co to im się wydaje, że brytany.

No tom sobie poujadał, a na osłodę tortem upiekł.

Jako i upis odstający to i ten niezwyczajny. Formę dokładniem cienko skrojonemi plastrami wędzonego, surowego boczku wyłożył. W garncu ziemniaki w mundurkach do miękkości doszły. Na patelni w kostkę skrojona pierś kurczaka z cebulą liczną w brąz dochodziła. Na koniec winem czerwonem podlana nieco go wpiła. Ziemniaki w puree poszły żółtek trzy dostając i piany z nich na sztywno ubitej. W środek między kurczak poszedł z cebulką, natomiast wierch ziemniaków serem żółtym tartym posypany został, boczek w krzyż, bo potrawa chrześicjańska i w post nie podawana doszedł. Całość na dobre pół godziny w rozgrzany piec do 180 stopni włożona została, no i moje wielkie frasunki swoją małą smakowitością rozbiła.

piątek, 27 listopada 2009, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2009/11/27 21:51:06
A to dopiero smakowity tort! Muszę i ja taki zrobić , bo moim będzie smakował :)
-
2009/11/27 21:58:29
Tort nieco niekonwencjonalny, ale budzący ochotę na solidne popróbowanie!
-
2009/11/27 22:04:19
smacznie wygląda :))
-
2009/11/27 22:20:10
Nie wiem, która część wpisu mi się bardziej podobała :) Nie wiem kiedy nasi politycy wyleczą się z robienia dobrze wszystkim dookoła, oprócz własnym rodakom. Pomysł na zapiekankę bardzo mi się podoba, muszę przetestować :)
-
2009/11/28 06:04:43
Mag, nadal kombinuję w sprawie najazdu, ale na razie żałośnie to wygląda. Może przelotnie, w związku z Poznaniem, ale to nic pewnego jeszcze...
-
2009/11/28 08:41:27
grafi myśl, myśl
-
2009/11/28 09:07:02
Taaa... myślenie nie boli (podobno) ;)))
-
2009/11/28 11:03:13
Myśl bezboleśnie, czekamy
-
2009/11/28 11:27:45
Twój komentarz dotyczący naszej "walecznej" armii rozbijającej się po świecie bardzo trafny, uwaga o dziennikarzach takoż - podpisuję się pod tym, jak to mówią, obiema rękami!
gregg
-
Gość: andrzejniczyperowicz, *.icpnet.pl
2009/11/28 16:19:45
No, taki tort, to ja też mogę zjeść. Po tytule się przestraszyłem, że jesteś tajnym czeladnikiem śp. Kandulskiego. Pozdro z kuchnią w tle.
-
2009/11/29 11:37:57
..a po wojnie jeść trzeba. Ach, te plastry boczku podane na "moim"obrusie w żółte kwiecie, cudny..krajobraz po bitwie.
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl