Blog > Komentarze do wpisu
karp w postaci wszelakiej

No i Wigilia za nami. Nastał czas świętowania prawdziwego, dni dwa pełne spokoju, wśród najbliższych, refleksją napełnione.Można się wyciszyć, spojrzeć w głąb własnej duszy czyniąc rachunek mijającego roku. Ale ja na chwilę wróce do dnia wczorajszego. Było tak jakem sobie wszystko obmyślił. no prawie wszystko i o tym słowa dwa. Karpiam przygotował juże we wtorek. Sfiletowany w porcje przygotowany, solą morską przesypany, spoczywał przełożony cebulą w krążki skrojoną na dworze.

W czwartek przed wieczerzą, z godzinę, żem się za niego wziął. Przepłukany, dobrze ręcznikami papierowymi osuszony odszedł na bok.  W misce zaś powstała mikstura ciekawa - dwie szklanki mąki tortowej, dwa całe jaja, pół szklanki tartej bułeczki i gładko skrojony drobniusieńko czosneczek - ząbków cztery, to wszystko rozbełtane dwoma i pół szklankami lodowatej, gazowanej wody. Japończycy zwą to tempurą. W tem naleśnikowym cieście karp był kąpany, poczem wędrował do gorącego, głębokiego oleju z winogronowych pestek, gdzie w śliczną, żółtą kołderkę się oblekał. Dla tych co w cieście nie lubią obsmażyłem w mące i zupełnie gołe. Niemniej jednak ten tempurowy cieszył się największą sławą. Na drugi dzień do odgrzania powędrował do piekarnika, z którego wyszedł tako samo smakowity, że teść mój ryb na codzień nie jadający trzy kawałki bez oka mrugnięciem na ruszt wrzucił. Cebulka z przełożenia takoż się nie marnowała. Ciastem otoczona jak oponka z oleju wyskoczyła słodkością podniebienie wabiąc. Na koniec jeszcze jedno słowo - ryba lekkostrawną jest, gdyby nie to, wszystkie byśma przy stole rozpukli porutę wielką czyniąc. Tyle tego dobra na te dwa i pół dnia. Niech się dalej święci!!!!!

piątek, 25 grudnia 2009, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2009/12/26 08:28:29
Niech się święci!
Ładna ta araukaria. Niemal, że choinki nie potrzeba.
-
2009/12/26 09:22:51
Pięknie nakryty stół. Podziwiam. U teściowej mojej córki na wigilii nie było karpia, tylko pieczony łosoś i sledź chyba w 5 wydaniach. Łososia 2 dzwonka dostałam na wynos.
Pozdrawiam światecznie.
-
2009/12/26 10:56:38
Przesyłam serdeczne życzenia świąteczne :)
-
2009/12/26 11:32:12
Dzięki, dzięki i ja spokoju na dalsze świętowanie życzę!!!!
-
2009/12/26 15:59:29
Lubię karpia, to jedna z moich ulubionych ryb. Zawsze mówiłam, że jeżeli ktoś umie go przyrządzić, to każdą inną rybę będzie umiał. Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Jest jeszcze jeden warunek, musi być jeziorny i świeżutki.
-
2009/12/26 18:42:48
o matko jedyna! nie żyję z przeżarcia
żeby to pięćdziesięcioletni facet
ojciec dzieciom, dziadek wnuczce
był taki głupi
:::
radzicie sobie kochani?
kompotem z suszu zapijacie
winem, nalewką?
ruszacie się trochę?
tu w Olsztynie, nic, tylko plucha
a na domiar wiatry się wzbudziły
z córą nosa poza drzwi balkonowe nie wystawiamy

ślę buziaki jeszcze świątecznie
-
2009/12/26 21:02:45
tu nie pada za to wieje, w kominie huczy, ale jest wesoło!
-
2009/12/26 23:03:59
Brzuchomówco polecam nux vomica. Homeopatia górą!
-
2009/12/30 15:58:39
Ojej szkoda, że tak późno znalazłam Twój blog. Uwielbiam karpia, ale jedynie mam okazję jeść go smażonego, lub w galarecie.
Opis jest bardzo zachęcający, wiec pozwoliłam go sobie zapisać. Pozdrawiam !
-
2010/01/05 13:00:45
Przepis na karpia wyśmienity, na Sylwestra wypróbowany.
Cieszę się, że blog jest i stale się rozwija. Znalazłam go w poszukiwaniu przepisów wykorzystujących czosnek niedźwidzi. "Zbiory" cebulek tego roku były obfite więc chciałam jak najlepiej je wykorzystać.
Pozdrawiam.
-
2010/01/05 21:56:51
no i dzięki - na cóś się przydałem!
-
2010/01/05 23:32:06
Graza, zazdroszczę, u nas czosnek zeżarły swoimi paskudnymi dziobami perlice i znów muszę go kupować.
-
2010/01/05 23:32:29
Ziemianin ty się nie wymądrzaj bo czosnek to mój
-
2010/01/06 08:42:39
ja o przepisie na rybę, a czosnek niedźwiedzi, owszem ważny, ale to tylko dodatek
-
2010/01/08 14:49:39
Czosneczek jest wyśmienity, zagościł w mojej kuchni już na dobre. Zdobyty w niecodzienny sposób i przy zaangażowaniu całej rodziny - zapełnił dwie szuflady w naszej lodówce. Rosnący niestety nie w ogródku a wysoko w górach (więc kosztował nas trochę wysiłku) w przepięknym bukowym lesie. Jednak opłacało się, bo KARP zrobiony według powyższego przepisu wyjątkowo smakował mojemu mężowi i to dzięki tym kilku ząbkom dodanym w ostatniej chwili. Piszę o tym, bo tegoroczny świąteczny sum podobno został przedobrzony jeśli chodzi o ilość dodanej cebuli i czosnku, nad czym ubolewał szczególnie i jedynie właśnie mąż. Pozostałe przepisy zostały skopiowane i czekają na realizację. W pierwszej kolejności mam ochotę na szyneczkę własnej roboty. Mam nadzieję, że będzie smakować wszystkim, a szczególnie dziadkowi, który sam kiedyś robił wyśmienite kiełbasy i polędwice. Takiej szynki jeszcze nie miałam okazji jeść, więc przyszła teraz na mnie kolej. Natomiast przepis na karpia został na stałe wpisany do moich świątecznych przepisów i będzie gościł na naszych stołach - mam nadzieję, że nie tylko świątecznych.
GORĄCO POZDRAWIAM.
-
2010/01/08 16:03:41
uch. dzięki! miło, że się na coś przydałem
-
2010/01/08 22:01:08
Graza nie przyznawaj się tak oficjalnie. Czosnek niedźwiedzi jest w Polsce pod ochroną
-
2010/01/09 22:50:31
Nie zupełnie - w Polsce od 2004 r. czosnek niedźwiedzi został objęty częściową ochroną gatunkową i dlatego też zbierając go wczesną wiosną z każdej łodygi wolno oderwać tylko jeden liść i pojedyncze cebulki, które wykopuje się późnym latem lub jesienią. Wiem o tym od dawna i zapewniam, że jako odwieczny wielbiciel przyrody przestrzegam tego.
Moje szczególne zainteresowanie i ostatnia wyprawa całej rodziny były powodem nie jego właściwości kulinarnych ale leczniczych. Dopiero od roku jest wykorzystywany w rodzinie i to z bardzo dobrym skutkiem. Nasz dziadek, niestety dializowany, miał potężne kłopoty z kolanami z powodu zbierającej się wody. Lekarze jak zwykle nie leczyli przyczyny (bo jej nie znali) jedynie starali się czasowo uśmierzyć ból, pakując sterydy i ściągając wodę. I tak w kółko aż w końcu dziadek został całkowicie unieruchomiony. Pacjent dializowany dla nich najlepiej jakby nie istniał. Dlaczego? Bo każdy sposób leczenia jest ryzykowny. Dopiero nasza wiara w naturalne metody leczenia i trochę przeczytanej literatury (pomógł tu bardzo internet, m.in. właśnie dzięki niemu znalazłam to miejsce) dokonały cudu. Okłady ze świeżego czosnku wyleczyły go do tego stopnia, że wczesną wiosną jak zwykle wyjechał na swoje ranczo, a wrócił dopiero jesienią. A tak dodatkowo czosnek niedźwiedzi aktywuje całą gamę enzymów odpowiedzialnych za odtruwanie organizmu z metali ciężkich, chemikaliów, pestycydów i innych związków toksycznych. Dodatkowym atutem jest fakt, że spożywany w postaci suszu lub nalewki jest pozbawiony charakterystycznego zapachu. Nie trzeba więc obawiać się, że pałaszując go w większych ilościach, staniemy się persona non grata dla otoczenia. I właśnie taką nalewkę zrobiłam, jedna butelka od razu powędrowała do dziadków, a drugą leczniczo spożywa cała rodzina łącznie z dzieciakami (25 kropelek codziennie - nie więcej). Polecam nalewkę jako własnej roboty szczepionkę przeciwko grypie i innym takim Jakoś trzeba sobie radzić samemu.
-
2010/01/09 23:01:11
Muszę jeszcze na koniec dodać słowa zielarza księdza Kunzle, który szczególnie wychwalał tę roślinę - (...) ludzie powinni cenić czosnek niedźwiedzi jak złoto. Żadne inne ziele na ziemi nie oczyszcza tak skutecznie żołądka, jelit i krwi. Mlodzi ludzie rozkwitaliby dzięki niemu jak szpalery róż i wyrastali jak jodłowe szyszki w słońcu"
-
2010/01/09 23:21:29
A to nie widziałam. Kupuję czosnek niedźwiedzi jedynie w formie suszu, jako przyprawę. Odkryłam go niedawno bo zaledwie cztery lata temu i jest składnikiem każdej robionej przeze mnie potrawy. Natomiast cebulek nie wykorzystywałam. Podasz mi przepis na nalewkę?
-
2010/01/12 09:19:33
Podaję przepis na nalewkę wg Marii Treben, która w swojej książce wyjątkowo dużo pisze o właściwościach czosnku niedźwiedziego. Drobno pokrojonymi liśćmi lub cebulkami napełnia się luźno butelkę po szyjkę, zalewa żytniówką lub inną wódką, pozostawia na słońcu lub w ciepłym miejscu na 14 dni. Zażywa się 4 razy dziennie po 10 do 15 kropli w niewielkiej ilości wody. Cebulki kroję drobno w plasterki.
Dzieciom najlepiej jednak smakuje z chlebem, nakładają go grubo i przykrywają plasterkiem pomidora.
Ostatnio zbieraliśmy cebulki pod koniec listopada i pomimo śniegu udało nam się zaopatrzyć na dłuższy czas. Cebulki zbieraliśmy razem z bardzo wilgotną ziemią i tak są przechowywane w woreczkach foliowych w lodówce. Piszę o tym bo jest to bardzo ważne, ponieważ cebulki szybko robią się łukowate i wysychają. Zresztą i tak zaczęły nam już kiełkować.


Jako ciekawostkę dodam, że fitoncydy czosnku niedźwiedziego (w postaci miazgi z cebul) hamują rozwój grzyba mączniaka winorośli, a nie uszkadzają liści; mogą być wykorzystane do zwalczania zarazy ziemniaka. Fitoncydy te hamują kiełkowanie przechowywanych bulw ziemniaka, zapewniają zdrowotność wierzchołków wzrostu i młodych pędów, sprzyjając znacznemu zwiększeniu się plonu bulw.
-
2010/01/12 14:58:41
dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki. teraz wiem do czego przydaje się internet. gdzie indziej takiej wiedzy bym nabył
-
2010/01/12 17:22:27
Bardzo dziękuję zastosuję. A po lekturze Twoich wpisów książkę Pani Treben nabywszy w allegro
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl