Blog > Komentarze do wpisu
potencjalna zupa z karpia na potencję

Jesień późna się już robi, wieczory szybko nastają, liści na drzewach braknie, ale nam jest wesoło! Pogoda dopisuje i twarze do słońca wystawić można, tako i nostalgia dostępu nie ma. Konie wziąć można w galopie pognać w pola. A ponieważ do sypialni wcześniej  niźli latem udać się trzeba to i menu odpowiednie być może. Szukając po pamięci wynalazłem zupę z karpia. W czeluściach lodowni jeszczem latem sprawionego znalazł, w dzwonka dzielonego, no to i nań przyszła pora. Najsamprzód warzywny wywar trza było nagotowić. Warzywa drobno skrojone, tradycyjna włoszczyzna z dodatkiem papryki czerwonej, pomidora całego, ze skóry obranego, różyczek kalafiora i imbiru świeżego spiórkowanego kilka godzin się wolno wzajem smakami przechodziły. Karp lód w wodę oddawał, suszony papierowym ręcznikiem, potem zaś natarty sosem ze świeżo wyciśniętej cytryny zmieszanej z sosem sojowym Teryiaki. lekko solą dobawiony na swą kolej czekał. Gdy wywar barwy dobrej pomarańczy nabrał dostał w się dzwony karpia i wdzięcznie je przyjął, bąbelkami drobnemi otoczył i szybko mięso zbielił. Tak ze dwadzieścia minut w towarzystwie krewetek malutkich, ćwiczył i jeno lekko zmielonem świeżo białem pieprzem i morską solą doszedł. Na talerze części dzwona poszły warzywem zdobione, lekko na koniec ostrym sosem Piri Piri skropione rosołem oblane same w gębę lazły. Tako i zupa ta ciało ożywia, że do alkowy chybko zmierzać można, chemii żadnej nie łykając. I z czystem sumieniem danie to reklamuję - teraz mogę, potem mogę i kiedy tylko i ile razy chcesz!

wtorek, 01 grudnia 2009, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2009/12/01 08:26:01
Zupa, że ho, ho!!
Ale daj informację czy to oboje musimy ją jeść - bo wtedy powstanie problem - moja żona nie cierpi zup rybnych...
...a jak jeszcze do tego wstrętu doda wieczny ból głowy, to i mnie na darmo przyjdzie tą zupę jeść!:))
gregg
-
2009/12/01 08:32:24
de gustibus non disputandum est- mnie zupa służy a emka ją lubi
-
2009/12/01 09:12:51
Wyobrażam sobie co by taka zupa mogła narobić w męskim klasztorze! O-la-la...
-
2009/12/01 14:47:23
Czego ja się dowiaduję!?
-
2009/12/01 17:35:59
Emka! - a czy Ty wszystko musisz czytać?????:))
-
Gość: JUTKA, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/02 11:01:25
brokergg - masz problem:) hihihihi ...po pierwsze zmusić żonę do tego, żeby ją nie bolała głowa, po drugie zmusić żonę do jedzenia zupy potencjalnej, czyli ta żona jest zmuszana i zmuszana, a to o czym pisze ziemianin to sama rozkosz (jedzenie zupy i to drugie po zupie) ... i to się powinno robić bez zmuszania wtedy smakuje, chyba, że jest inaczej?!!!!!...to wtedy też problem... Pozdrawiam Was Panowie i życzę powodzenia:)
-
2009/12/02 12:17:47
Jutka - czy ja użyłem w jakiejkolwiek formie słowa "zmuszać"?
Wolę słowo "zachęcać".
Natomiast co do wiecznego bólu głowy naszych pań, taka opowiastka ku przestrodze:) -
Małżeństwo w średnim wieku zwiedza ZOO, zbliżają się do klatki z wielkim gorylem.
Facet zauważa, że goryl z zainteresowaniem obserwuje jego żonę, mówi do niej
-Kochanie, pokaż mu trochę więcej nogi.
Goryl patrzy się na kobietę coraz bardziej namiętnie.
-Kochanie, odsłoń mu trochę bardziej piersi, niech sobie popatrzy.
Goryl zaczyna szaleć przy kratach. Mąż zauważa, że kłódka z furtki do klatki jest otwarta. Jedną ręką szybko otwiera furtkę, a drugą wpycha żonę gorylowi do klatki.
-A teraz wytłumacz mu Kochanie, że głowa cię boli!!!
-
2009/12/02 12:23:10
Wiesz ty co!!! ja bym Mojego Szczęścia do klatki gorylowi nie wpychał, poza tym ją głowa bardzo rzadko boli
-
2009/12/02 12:47:40
Ja bym mojej żony tym bardziej do tej klatki nie wpychał, bo bardzo lubię zwierzęta!!!:))
...no i byłoby mi żal tego goryla, nie mówiąc o sobie samym. Potem...:))
-
2009/12/02 14:10:23
No to ja sie częstuję, bo jeszcze takiej nie jadłam.
-
Gość: JUTKA, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/02 14:39:33
brokergg nie pogrążaj się, a dowcip z taaaaaaaaaaaaaaaaką brodą: Brawo mag!
-
2009/12/03 07:36:03
Czytałam kiedyś w "Polityce" bardzo ciekawy artykuł o zwyczajach seksualnych naczelnych i rozmiarach ich organów służących do rozrodu. Dlatego ze względów naukowych dowcip zupełnie do mnie nie przemawia.
Chociaż - podobno rozmiar nie ma znaczenia ... ;)))
-
2009/12/03 09:29:27
A mnie już trzeci dzień głowa boli Ciśnienie czy co?
-
2009/12/03 17:20:00
na szczęście boli ją w mieście, gdzie sama, a nie na wsi gdzie ze mną!
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/03 17:41:01
...no to dobrze, że ma Emka takiego lekarza...na wsi...pozazdrościć?...nie...mój miastowy, ale też dobry lekarz:)
-
Gość: ciśnieniewnormie, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/03 17:44:29
emko trzeba wyjaśnić brokerggowi, że żona jego ma "Ciśnienie, czy co?"...niech ja leczy, a nie marudzi:)
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl