Blog > Komentarze do wpisu
wątróbka w mandarynkach, ziemniaczki pod serową pierzynką

Śnieg ci już nie prószy, ale na bokach hałdy na człeka wysokie leżą. Dojechać na wieś trudno, niemniej jednak przyjacielstwo z maturalnej klasy zwabione bogactwem nalewek stawiło się w nadzwyczaj dużym gronie. Wspominać było co, łby siwe, niektórym mięśnie piwne powiększyły się znacznie, ale dusze zostały młode. Tak to i menu tego grona musiało być godne. Dwa kilo przednich kurzęcych wątróbek poszły na patelnię, na ryżowym oleju, rozciągniętym masłem, rumieńca nabrały z każdej strony. Wonczas do formy zrzucone do towarzystwa dostały kilo mandarynek obranych i w pół skrojonych, banany dwa, ćwierć kilo suszonych węgierek bez pestek w paseczki zrobionych i na formę razem, lekko soli, majeranku i pieprzu, ta zaś do piekarnika na 150 stopni ustawionego by smaki nie za szybko się przenikały. Na drugi poziom zaś poszły ziemnaki w piwniczce zimujące, obrane, w talarki skrojone, posypane lekko morską solą, prowansalskimi ziołami z jeszcze dodaną bazylią, przykryte na pół centymetra skrojoną własną mozzarellą, tym od oryginału się różniącą, że nie z bawolego a krowiego mleka uczynioną. Do tego na stół poszły podgrzybki własnoręcznie marybiwane, pieczarki z octu, oliwki i sałatka grecka z fetą własnoręcznie przez Rezydenta uczyniona, a także kalafior na surowo, o którym już pisałem, tym razem bardziej na ostro przyprawiony i kurkumą zżółcony.

Towarzystwo, któremu w gębie nie zasychało, bo trunków wszelakich nie brakło, chybko na posiłek się rzuciwszy pobojowisko jeno za sobą zostawiło. Wieczór pewny do kolekcji wspomnień zaliczyć można i na taki albo i lepszy czekać.

środa, 13 stycznia 2010, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2010/01/13 20:42:22
Ciagle ten sam stól, tylko wystrój się zmienia.
-
2010/01/13 22:34:52
Ale jak się zmienia! Toż to prawdziwy kulinarny kalejdoskop o przepięknych barwach i wybornych smakach pobudzających apetyt i wyobraźnię czytających, a cóż dopiero biorących udział w tych ucztach :-)
-
2010/01/13 23:03:03
Ale zaje-fajnie bylo na tym stole!!!
gregg
-
2010/01/14 10:17:02
UWIELBIAM WĄTRÓBKĘ!
Dodatkowo jest bardzo zdrowa.
Buziole posyłam.
-
2010/01/14 12:10:37
o matko i córko...wam to się powodzi...o gościach myślę...że tak często..
a jedzonko...jak zwykle wygląda bosko..
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl