Blog > Komentarze do wpisu
polędwiczki wieprzowe na różne sposoby

Ponieważ są tacy co to "robali" nie lubią, które ja jeść mogę codzień, no to skorom wszystkożerny, niech będzie wieprzowa polędwiczka. Mięso to pyszne i odpowiednio zrobione może być rarytasem niezwykłym. Najsamprzód oliwą je natrzyj, w plastry nie za grube, na mały palec skrojone, zioła, mogą być prowansalskie, wklep starannie i do lodowni odłóż niech tam godzin kilka odpoczywa. Po wyjęciu lekko pobij, nie za mocno, bo ci przecie nic złego nie zrobiło i na patelnie, na olej, ja biorę z pestek winogron, złóż. Gdy z jednej strony dobrze zrumienione, na drugą przewróć i plaster mozzareli, ja włąsnej roboty mam, połóż, niech mięso obtopi. Wydawać z ryżem na sypko dobawionym kurkumą, albo jak szlachetniej chcemy szafranem, do tego oliwki idą, marchewka z selerem w kosteczkę skrojona i por cieniutko zszlachtowany śmietaną zaciągnięty, dla ozdoby pieczarka być może. Dla tych co sera i ryżu nie lubią, jak to robali i by brzydko mnie nie zwali, mięso saute dać można, do tego ziemniaczki w plasterki skrojone na patelni zesmażone, surówka z kwaśnej kapusty, oliwą extra vergine, czyli dziewiczą skropiona z dodatkiem octu z Modeny, co wykwintności doda. Dla tych co lubią, obok ziemniaczków czosnek w łupinach na patelnię dać można, by tam doszedł i potem talerz wzbogacił.

No i tak sobie w te dni zimowe dogadzamy, do kuchni uciekając by przypadkiem telewizora nie włączyć i na komisję od bandytów bez ręki się nie natknąć. Klempę wolę ja ci w lesie spotkać, zacna to łosia żona, niźli taką za stołem siedzącą i wpatrzoną w kurdupla z zachwytem! Ja tam uważam, jak i moje przodki, że to nie najlepsze połączenie gdy serce za blisko dupy.

niedziela, 07 lutego 2010, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2010/02/07 11:07:49
Tak sobie dogadza Ziemianin jak mnie nie ma na wsi. Nie jadłam, ale wygląda pysznie
-
2010/02/07 11:47:43
Ależ smakowite kolejne danka serwujesz. Pyszności. A któż by nie lubił sera i ryżu???
Podpowiedzi znakomite i nic tylko popróbować!
Ale, ale - widzę, że nieco pamiętliwy jesteś i wypominasz. A jednak dziś spod Twego ręki padło to słowo: "robali" . Znam wiele osób, które tak żartobliwie nazywa nie mając nic zdrożnego na myśli, te różowe stworzonka i to właśnie o dziwo! wielcy smakosze tejże (może już nie w tych czasach), ale jednak nieco egzotycznej dla naszej nacji potrawy. No może nie mówią tak na salonach, ale na swój prywatny smakowity użytek, hihi :-)) Wśród nich kilku moich znajomych i rodzinka, mówiąc, że nie wiem co dobre.
Mówisz, żeś Waćpan wszystkożerny. I dobrze. Wiem też żeś człek bywały w świecie jak rzadko kto. Znam i historię pewnej bardzo egzotycznej potrawy, którą protokół nakazywał nie odmawiać. Ale mogę mieć pytanko, tak z czystej ciekawości? Czy spróbowałbyś może już nie pod przymusem etykiety, ale tak dla siebie, jeszcze bardziej egzotycznych niż ta wspomniana potraw? Nie chcę wymieniać, bo to nie o to chodzi, żeby na Twych łamach cokolwiek budziło niesmak u czytelników. Oglądam czasem program o kulinariach świata całego i przyznam, że są ludzie baaardzo odważni i ciekawi smaków...
-
2010/02/07 12:00:40
od dłuższego czasu chodzi za mną ośmiornica, chętnie popróbowałbym amoretek, jeżeli szanowne czytelnictwo wie co mam na myśli, albo też delikatnie pieczonej grasicy, ale gdzie to dostać
-
2010/02/07 12:27:23
Ośmiornica to już nie taka egzotyka,przecież można jej różne odmiany kupić w lepiej zaopatrzonych delikatesach. Czytelnictwo wie co amoretki, ale nie wie, gdzie u nas można to spotkać. A może nie pieczoną, ale potrawkę z grasicy podano niedaleczko, bo w Poznaniu na gastronomicznej słynnej imprezie: Kulinarnym Pucharze Polski.
Serwowano tam gotowaną sieję w maślanym confi na emulsyjnym sosie ze skorupiaków z potrawką z grasicy, borowika i raka. Zatem jest gdzieś u nas osiągalna.
Pytając Cię o egzotykę miałam raczej na myśli bardziej kontrowersyjne danka głównie dalekowschodnie.
-
2010/02/07 12:33:52
pomyślę, pomyślę, ale pijawki będą dopiero na wiosnę. dziś zaś na ziemiańskim stole indyk maślany winem podlany. już na samą myśl o nim ślinkę łykam
-
2010/02/07 19:20:52
A ja do pewnego czasu twierdziłem, że robali nie jem - twierdziłem tak, bo gupi byłem!
Nigdy tego nie jadłem - ale wiedziałem, że mi nie smakowało!
Aż kiedyś, przy jakiejś imprezie, Kudłaty sporządził smażone duże krewetki - wszyscy jedli, więc ja nie mogłem być gorszy!!! - zdobyłem się na ogromną odwagę i spróbowałem! - ludzie!!! - NIEBO W GĘBIE!!!!!:))
...taki gupi byłem...
Ale na poczieszenie moje - myślę, że dużo narodu tak samo się zachowuje jak ja kiedyś!:)
gregg
ps. Końcówka Twojej dzisiejszej opowieści kulinarnej równie pyszna i smakowita jak początek i środek!!:))
-
2010/02/08 06:06:26
Ale wygłodniałam czytając o tych pysznościach.
Dobrego tygodnia.
-
2010/02/08 18:57:10
Język mi wiadomo gdzie ucieka jak czytam o tym daniu ale zainteresowała mnie bardzo również ta "domowa" mozzarella. Chciałbym umieć takową domowym sposobem robić. pozdrawiam i dzięki za pyszny przepis
-
2010/02/08 19:50:21
pamiętać będę i przepis umieszczę
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl