Blog > Komentarze do wpisu
nalewki zlewać czas zacząć

Diabeł jaśnisty mnie bierze, gdy patrzę, co za oknem się dzieje. Wiosna jest odwołana! Nie ma jej, poszła w ciepłe kraje, do nas gdzie miały przyjść banany w uprawę, ananasy takoż, z  wizytą wybierają się pingwiny, a gawron, ptak ponury, ani myśli o odlocie do Skandynawii, dobrze mu tu. Szlag jaśnisty, kląć zaczynam, warkot w gardle narasta. Tak więc by złobę rozmyć, za nalewkim się wzion.

Na ogień pierwszy poszła wiśniówka i porzeczkówka, a potem pigwówka na głogu. Jej historia była taka - prośbem złożył teściowi by nazbietrał mi głogu, jeszcze twardego. Miałem ci ja na myśli głóg w ludowem określeniu, czyli innemi słowy owoce róży polnej. Ociec Szczęścia Mojego, jako generał w stanie spoczynku, człek dokładny jest, atlas roślin wziął, obaczył co się pod nazwą kryje, co prawda rozterka się wdarła, nie wiedział czy zięciowi o głóg jedno czy dwuszyjkowy chodzi, niemniej jednak naplewać, postanowił bez względu na tę niedogodność zbiór rozpocząć. Dwa kilogramy tego właściwego, nie ludowego,  tak naścibił. Ja pracy tej zmarnować nie mogłem. Owoc poszedł w słój duży, miodem lipowem oblepion na swój czas miesiąc czekał. Gdy pigwa w żółć weszła zerwałem takoż ze dwa kilo, dokładnie z pestki oczyszczoną w ćwiartki skrojoną na wierch dorzuciłem, ta dostała miód ale akacjowy. Razem do grudnia sok oddawały. Wonczas poszły pod nakrętkę z czubem spirytusem pod kątem prostym, czyli dziewięćdziesięciostopniowem. Codziennie pracę syzyfową wykonując, słojem wirowałem, jako tanecznicą jakowąś na zabawie w karczmie. W styczniu ulałem pół litra, na to miejsce gorzałka zwykła poszła, wirowałem ciągle. Teraz po tej złości na zimę podłą zlałem wszystko przez bibułę, winem gronowem resztkę dopłukując. Witamina to czysta, w karafkach jeszcze do Wielkiej Nocy odstać musi i na stól wydana być może.

Na zdjęciach Szczęście Moje dla ozdoby zdjęło dzieło Kanadyjczyka, przyjaciela zacnego, któren to pod moje dyktando cytrynówkę na żurawinie skomponował. Ale o tem innem razem ...

poniedziałek, 15 marca 2010, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2010/03/15 21:52:26
Ziemianinie, nie do ciepłych krajów tylko na północ poszła. U mnie w ogrodzie krokusy już powoli zaczynają przekwitać, a wszędzie już żonkile pąki mają. A nalewki bardzo sympatyczne. Fajna nalepka, ta :liquor made right :) Pozdrawiam wiosennie, bo to już długo potrwać nie może!
-
2010/03/16 05:56:29
Mój eksio robił wspaniałą dereniówkę i wiśniówkę. Przepisów na pigwówkę jest kilka. Co znajomi to inny sposób na naleweczkę.
Nie ma to jak własna naleweczka. Ostatnio z nalewek piłam taki wynalazek: pomarańczę, taz. jej skórkę, szpikuje się kawą, kładzie do słoja i zalewa 70% spirytusem.
Pachnie taka naleweczka wspaniale i tak też smakuje.
-
2010/03/16 07:06:24
Nalewki juz wypróbowane. Porzeczkówka w tym roku super
-
2010/03/16 07:46:34
piękne .. aż chce się próbować i próbować i o zimie zapomnieć .. aczkolwiek u mnie właśnie błękit nieba, słońce i śniegi wszędzie ..ale spłyną spłyną już na dniach ..
-
Gość: Starszy Dyszczo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/18 13:47:11
Ziemianinie, miło znajome widoki obejrzeć. :)
Za rok muszę z twoich doświadczeń skorzystać, bo jakoś z głogu jeszcze nie robiłem. A wiosną spróbuję zrobić winko z mlecza i nalewkę z pędów sosnowych, a jak się uda, to i z kwiecia sosnowego.
A flaszki i słoje małżonce pokazałem, w celu uzasadnienia osobistego zaangażowania, w czynienie rozgardiaszu - czy to musi tak stać? Ano swoje musi! ;)
-
2010/03/18 21:13:39
Wzion sie Dobrodzijej za nalewki. Jezusie ile dobrodziejstwa narobionego. To na 3 zimy wystarczy bo jak mniemam aparat tylko mały fragment objał panoramicznego widoku nie mając.
Mam ci ja dostęp do "taniego" spirytu, nie mylić ze złą jakością i nie pytać na forum skąd i gdzie załatwiam, ale jakżem zaczął robić porterówki i pigwówki tudzież pomarańczówki to się z moją z najlepszych z żon prawie w alkoholizm popadł więc żem zwolnił i więcej gotuje niż nalewkuje bo to zdradziecko pyszne nasienie. pozdrawiam
-
2010/03/19 15:57:06
PAMIĘTAM JESZCZE NALEWKĘ NA CUKIERKACH różnego rodzaju. Fajne to były czasy, kiedy w to się bawiłam. Pozdrawiam piątkowo i wesołego weekendu Ci życzę.
-
2010/03/29 15:58:19
Nigdy nie zapomnę jak moje starsze o 10 lat! rodzeństwo robiło w wielkich butlach "wino" z winogron. Mam dość duży sad w Polsce więc nalewki wina robili non stop...Wtedy byłam za młoda żeby spróbować jak smakują..a dziś każdy już ma swoją rodzine, a co niektórzy już mają wnuki. Ach..piękne czasy
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl