Blog > Komentarze do wpisu
polędwiczki niezwykłej pyszności, o sosie nie wspomnę

No i mamy wiosnę. Przyszła rostomiła szybko, niespodzianie, jak to ona temperaturą zmysły rozpaliwszy, by je zaraz schłodzić. Wiadomo to powszechnie - w marcu, jak w garncu. Nic to, my robim swoje, w polu owies idzie w ziemię, roślinki co dobrze pod śnieżną kołderką przezimowały trza wspomóc by latem plon dały. Ot, robota zwykła, ale i chwila czasu jest by w ziemiańskiej lodowni co nieco pogrzebać i co smakowitego na wierch wyciągnąć. Tem razem padło na koźle polędwiczki. Rarytas do niezwykły, tem bardziej, że dwa miesiące w zimnie leżący więc dobrze skruszały. Z nim roboty wiele nie ma, jeno z błon dobrze oczyścić, mięso nożem Szefa Kuchni lekko posiekać, nie ciąć, pokrojone w półtora centymetrowe plastry i na bardzo dobrze rozgrzaną patelnię rzucić i wonczas popieprzyć, czarnym, świeżo zmielonem pieprzem. Niech się skórka zetnie, w środku czerwień niech zachowana będzie. Przed podaniem lekko posolić morską słonością z Bretanii. Na talerzu na mięso oczekuje grzaneczka i sos berneński, któren jak pyszny tak prosty w uczynieniu. Jedna cebula mocno usiekana w niewielkiej ilości wody z oliwą do miękkości doprowadzona, na to jedno żółtko gęsie, niosą się na potęgę, normalnie trzy kurze, mieszać na małym ogienku wrzucając gałązkę rozmarynu, gdy świeżego brak suszony, tak by grudek nie było, do tego łyżeczka soku ze świeżej cytryny i octu jabłkowego. jednolity być musi, konsystencji muślinu. Wonczas gdy gotowy na mięsko go i grzaneczkę.

Królewskie zaiste danie w ustach się rozpływające, uch ślinę łykam na wspomnienie, ale żal mnie nie bierze bo dziś okonie i szczupak, świeżo sprawione, a moczone we własnej roboty maślance!

sobota, 27 marca 2010, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2010/03/27 23:35:41
Danie iście królewskie!
Czytam regularnie tego bloga, ale dopiero dziś się ujawniam:) Cóż mam napisać ... jak fajnie jest czytać o życiu na wsi, jak najlepsze gawędy przy ognisku! i jeszcze ten język! Ochy i achy do potęgi! czytam i proszę o więcej:) Pozdrawiam!
-
2010/03/28 00:17:59
Nie mi się wypowiadać bo tylko głupoty jestem w stanie generować na takie rarytasy. Umiesz poezję kulinarną tworzyć to fakt.
Przy jakimś poście napisałeś, że dom Twój otwarty itp. To znaczy, że jest jakaś szansa abym usiadł z Tobą i tych dobrodziejstw wszystkich mógł posmakować?
Dużo bym dał za taki obiad w Twoim towarzystwie...pozdrawiam serdecznie
-
2010/03/28 08:18:26
słowo się rzekło, kobyłka u płota- zapraszam! podaj swojego maila
-
2010/03/28 19:50:57
bareja.e@gmail.com - pozdrawiam
-
2010/03/28 19:57:53
Męska grzanka powaliła mnie na nogi.
Buziole posyłam.
Ja dziś dojadałam wygraną pizzę. Jutro o tym napiszę.
-
2010/03/31 19:04:15
Ha, wiem czyje to ręce ścierają się z polędwiczką i czyja to koszula w zielona kratę wystaje zza rogu stołu:);)) Bardzo fajne to uczucie:)
pozdrowienia dla Rezydenta:)
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl