Blog > Komentarze do wpisu
Karp błyskawiczny w śmietanie i ziołach

Było to tak. Mieliśmy z Ziemianinem kilka spraw do załatwienia w okolicznych miasteczkach. Wiedząc, że zajmie nam to kilka godzin, zapobiegawczo przygotowałam się na zrobienie na obiad  ryby.  Jak bowiem wiadomo ryba dużo czasu nie potrzebuje. Myślałam również o jakichś bliżej niesprecyzowanych dodatkach. Plany nieco się zmieniły. Nagle w trakcie objazdu, starsza Ziemianinówna, przez wymysł cywilizacji, czyli telefon komórkowy, oznajmiła, że za pół godziny będzie w domu. Kiedy przyjechałam, okazało się, że ma pół godziny, ale obiad chętnie zje. Pal diabli więc dodatki. Pokroiłam szybko świeżutkiego, jeziornego karpia, pokropiłam sokiem z cytryny, posoliłam, popieprzyłam, lekko obtoczyłam w mące i obsmażyłam go z dwóch stron, dla zrobienia skórki. Na głęboką patelnię wrzuciłam czosnek, cayenne, kurkumę, czosnek niedźwiedzi oraz  garść świeżo zebranych i posiekanych ziół ogrodowych czyli mieszankę tymianku, mięty, oregano, bazylii, melisy, szałwii, koperku, szczypiorku i cebuli siedmiolatki i drobno skrojonej rzodkiewki. Całość zalałam śmietaną (oczywiście z porannego odwirowania) i w to wszystko włożyłam podsmażone filety karpiowe.

Całość jeszcze moment dochodziła do siebie na patelni, po czym została wydana na talerze w towarzystwie małosolnych, nastawionych  przez Ziemianina kilka dni temu. Karp pod pierzynką śmietanowo-ziołową  okazał się delikatny i rozpływający w ustach, a sos, aromatyczny wiosennymi ziołami,  towarzystwo wycierało z talerza kawałkami chleba, co by nic się nie zmarnowało.  Przygotowanie powyższego zajęło mi 20 minut, można więc danie nazwać błyskawicznym.

poniedziałek, 31 maja 2010, emka1216
Tagi: karp

Polecane wpisy

Komentarze
2010/06/01 07:12:59
ten sos zapowiada się wspaniale!
-
2010/06/01 15:51:59
Karp zawsze błotem mi jedzie, ale ten jest chyba smakowity.
-
2010/06/01 15:55:32
Błotem Hanula to te hodowlane, ale nie jeziorne
-
2010/06/01 17:21:23
No właśnie - ten sos! Twój talent do przysmaczania Emko i ogrodowe ziółka - to jest niepowtarzalne. Suche przyprawy i ziółka choć najprzedniejsze, nigdy nie zastąpią tych świeżych z ogrodu. Musiało być fantastyczne.
Mam ja sposób na karpie i stawowe, który je pozbawia całkowicie szuwarowego, mało zachęcającego aromatu. Nie namawiam usilnie, ale polecam spróbować. Udało mi się przekonać do potrawy najbardziej opornych: na dzień przed podaniem karpików po sprawieniu, przesypuję lekko solą i przekładam warstwami plastereczkami cienkimi surowej cebuli, dość gęsto. Poczem idzie rybka do lodówki na noc. Nazajutrz wyjmuję karpia i dokładnie go oczyszczam z cebulowych wiórków. Cebula niestety nie nadaję się do niczego i po prostu ją usuwam. No i wtedy już przygotowuję rybkę w różnej postaci, która pozbywszy się woni błotnej jeszcze w dodatku nabiera niebywałej delikatności i pysznie smakuje, ( a cebulką w ogóle nie pachnie, ani smażona na patelni, ani w innym wydaniu).
Przekonało się o tym parę osób, które nie przepadają za cebulą i osądzały mnie od czci i wiary, że herezje jakoweś wyczyniam. Teraz same to stosują ku uciesze karpikowych smakoszy.
-
2010/06/01 18:00:35
a prawda ci to jest, cebula obce smaki wyciąga i delikatność czyni
-
2010/06/01 20:04:41
Baaardzo lubię rybki, a w takim sosiku..... mniam! Ślinka cieknie... :))
-
Gość: mamamarzynia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/01 22:45:29
dziękuję za ten myk z cebulką :-)
-
2010/06/02 00:35:03
A u mnie w domu karp nie cieszy się popularnością i sam go muszę żreć jak przychodzą święta ale może w tym wydaniu zmienią zdanie. No chyba, ze mi ktoś z kosmosu rodzinę przysłał i mózgowia pozbawił to dalej narzekać bedą choć to nie wyobrażalne kiedy się człowiek zapatrzy w Twój przepis. pozdrawiam
-
2010/06/02 09:24:21
To może oczywiście być inna ryba, ale karp jest zwarty i pięknie potem dzieli się na talerzu. Aha, karp jeziorny nie jest taki tłusty jak stawowy.
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl