Blog > Komentarze do wpisu
Pâté dla pani Barbary

No i z lekka mnie rozłożyło, tak i więc siły nie było by w klawisze uderzać. Nabawiłem się ja zapalenia górnych dróg oddechowych, jak mawiają mądre konowały i zrazu chcieli do mnie antybiotykami strzelać. Ale jam człek staromodny, więc i mało podatny na te pigularskie sztuczki. Sięgnąłem po stare, babcine metody. Najsamprzód ze spiżarki wyciągnięty został syrop z chyćki, zeszłego roku czyniony, jak kto ciekaw w archiwum bloga Szczęścia Mojego pogrzebać można i się najdzie. TUTAJ. Skuteczny wielce poty wyciągnął, gdy do tego doszło moczenie nóg we wrzątku, co podpowiedziała zacna Elżybieta poszło ku lepszemu. We Dworze ciepło bom ruszta w piecu założyć kazał i miast z podajnika ekogroszek teraz drewno dom grzeje. Swoją drogą horrendum to pełne by pod koniec maja pieca co dzień używać. Nic to ,damy radę, już jedzie z metropolii Moje Szczęście pod pachą bańki trzymając, jak trzeba będzie to je postawi.

Czasami sąsiedztwo moje wiejskie znając kulinarne wyczyny po prośbie zjeżdża. Tak i tym razem matka przyjaciółki młodszej latorośli gęś zwiozła z prośbą by na cud ją przerobić. Ta oskubana, wypatroszona z podrobami w środek włożonymi godnie się prezentowała, przy czem z zastrzeżeniem, że nie najmłodsza, a ponad roczna. No tom pierś wyciął i jako honorarium autorskie na później zatrzymał, resztę w gar, wodą zalał, cztery liście z wieńca laurowego, po pięć ziaren angielskiego ziela i takoż pieprzu czarnego, na ogień mały i poszło bulbutać. Tak przez godzin parę, gdy lekką miękkość mięso chwytało w garniec włoszczyzna poszła z cebulą opaloną i łyżką soli morskiej, dalej pracować musiało. Gęś miękka, ale nie od kości odpadająca to znaczy gotowe, na durszlak całość do wychłodzenia, wtedy kości na bok. reszta razem z ziarnami przez maszynkę do mielenia tyle , że z grubym okiem. Gdy całość przepuszczona ślimak czyszczę czterema kromkami razowego chleba, który zmielony do masy trafia. W czasie między pięć dorodnych cebul spiórkowanych na gęsim smalcu złota dostaje. Gdy gotowe takoż przez maszynkę zmielone i do masy dodane. Wonczas próba czy solne dość i białego, świeżo mielonego pieprzu mocno dostaje. Masa tak poczyniona rozciągnięta zostaje surowemi, całemi  trzema gęsimi jajami, wilgoć zbytnią bułką tartą się usuwa. Całość jak jednolita, matowa, dobrze wyrobiona w foremki idzie, które oliwą szczodrze wylane na to czekają. Można takoż lekko miałką bułką sypnąć i wonczas do pieca na dwieście stopni rozgrzanego włożyć. Tam niech poczywa przez czterdzieści pięć minut, potem przez piętnaście na sto osiemdziesiąt, wtedy wygasić i niech w cieple własnym stygnie.

Jeść można na ciepło, zimno, z sosami różnemi, albo i bez. Zniknie w gębach łakomych bez śładu. Matka przyjaciółki latorośli po dzieło sama przyjechała, po próbie, która dobrze nadzwyczaj wypadła szybko znikła, bo goście w dom zjechać mieli, ciekawe tylko czy przy stole autora podała, czy zatrzymała się na hodowcy drobiu?

czwartek, 20 maja 2010, mag-43
Tagi: gęś pasztet

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • pasztecikiem w spleen

    Diabła tam z taką pogodą! Wiruje w tym kotle niemożebnie. Raz tak, raz siak. Teraz zaś na polu ciągnie smuta. Może wywołać chorobę angielskich arystokratów, zna

  • Świąteczny pasztet z królika

    Wykwintny pasztet, zachwycający delikatnym smakiem, miękkością i lekkoscią. Jest naprawdę wyborny, podstawą jego smaku jest białe wino i sekret moich wszystkich

  • Pasztet z gęsi bez pieczenia

    Dobry rosół to podstawa. Ostatnio rozsmakowałam się w rosole z gęsi oraz kaczki. Mięso z rosołu oraz włoszczyznę wykorzystałam do pasztetu czy raczej pasty z gę

Komentarze
2010/05/20 19:13:23
niesamowite. I opis i wykonanie :)
-
2010/05/20 21:37:43
Gratuluje, żeś się Dobrodzieju konowałom nie poddał i te chyćki, czy jak im tam ci pomogły i gratuluje wspaniałego przepisu bom kiedyś gęś na święta próbowałem robić ale jakieś k...skie mydliny weymiotne - wybacz porównanie - wyszły i w śmietniku toto skonczyło. Chyba to mięso dla prawdziwych mistrzów zastrzeżone. Ja się na nim wyłożyłem jak sztubak. pozdrawiam i zdrówka życzę
-
2010/05/20 21:57:02
chyćka na polskie tłumacząc dziki bez, a syrop z kwiatu, poza tem, że leczniczy to pyszny i aromatyczny
-
2010/05/20 22:02:45
Uprzejmie donoszę, że z pasztetów dwóch dostałam jeden plasterek, resztę Ziemianin osobiście pochłonął! A myślałam, że się podzieli
-
2010/05/20 22:05:27
nie trza było biednego, schorowanego samego ostawiać. coś w gębem pchać musiał
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl