Blog > Komentarze do wpisu
kotleciki w sosie z kwaśnym mlekiem

Wiosna późna, a pogoda tak jak letnia. Ciepło na dworze, parno, komar lata i tnie, dobrze, że meszka drapieżna już swój żer skończyła. Tak to i ciężko się jeść nie chce, same wątpia domagają się czegosik lżejszego. Tom i postanowił kotlecik sprokurować, takie małe, porcyjne, coby się nie przejść. Do indyczego mięsa mielonego poszły zsiekana na drobno cebula biała o czosnkowym posmaku, zioła z ogródka w tem origano, tymianek, mięta, szałwia, melissa i cząber, wszystkie listki na wąskie paseczki, soli nie za dużo, morskiej, pieprz czarny, świeżo mielony, jajem gęsim zaciągnięte i by lepkości lepszej dwie łyżki oliwy pierwszego tłoczenia. W trakcie wyrabiania mięsa sypałem bułeczkę tartą aż konsystencji właściwej wszystko nabrało. W misce poszło na godzinę odpoczywać i wzajem smakami przechodzić. Gdy gotowe w małe porcyjki ukształcone, obturlane w tejże bułce i na tłuszcz rozgrzany, tym olej z winogronowych pestek, rzucone z każdej strony rumianości dostało. Wonczas rozciągnąłem całość świeżo ściągniętą, kozią śmietaną i wszystko.

Do kotlecików wyszły młode ziemniaczki z koperkiem w ogródku rwanym.  By zaś im smak poprawić w fasce stała gęsta śmietana, co to ją nożem krioć można z czosneczkiem utartym i solą, wymieszana. Popitka zaś nietypowa jak na ziemiański dom, zazwyczaj bowiem Moje Szczęście wino wydaje bacznie strzegąc rodzaju do potrawy. Tym razem dobrze schłodzone kwaśne mleko, kawałkami jedwabistemi język pieszcząc podane było.

Tak to w ciepły dzień żołądek nadmiernie obciążony nie był a podniebienie dopieszczone, jak to zwykle bywa. Tem bardziej pasował do dania ogóreczek małosolny z wcześniej opisaną kiszoną rzodkieweczką. Koniec zaś był pyszny. Pani Kasia rostomiła, która częstym gościem w domu naszym przyjechała z torcikiem na biszkoptowym spodzie, kruchuteńkim, brandy zaciągniętym, z wierzchu pyszniącym się truskawami, jedna w drugą, czerwienią po oczach bijącemi, galaretką pektynową ściągniętych.

Zaręczała, że lekko będzie strawny, alem ja jej cosik nie dowierzam, mimo tom się i powstrzymać nie mógł kawałków trzy zjadając!

piątek, 18 czerwca 2010, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Kinga, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/18 15:00:49
Rzodkieweczki wyborne! Pozdrawiam serdecznie :)
-
2010/06/18 18:57:30
Truskawki... mniam...
-
2010/06/18 22:13:02
Jestem pewna, że mój tata byłby zachwycony z takiego obiadku ;)
-
2010/06/19 08:40:40
Ale jedzonko, palce lizać.
Dobrego weekendu Ci życzę.
-
2010/06/19 14:34:16
Kwaśne mleko mi sie przypomniało, no i maślanka choć do końca nie wiem jaka różnica między obiema. Smażyło sie kiedyś ziemniaki z kiełbasą i z cebulką na brązowo i do tego maślanka. Ależ to było dobre. Ale maślanki w sklepie same z pasteryzowanego mleka więc d...a. Danie, że palce lizać choc co tam palce, talerz bym wylizał razem z tymi żołędziami. pozdrawiam
-
2010/06/19 15:24:09
jak się zdecydujesz na wyjazd w nasze strony daj znać a maślanki odlejemy. dzisiaj właśnie poszła do kóz bośmy masło gnietli
-
Gość: agnieszka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/19 15:29:43
Panie Ziemianinie.
Ja Pana kocham.
po prostu.
za meritum, za styl, za język. Kocham i już
pozdrawiam
Agnieszka
-
2010/06/19 16:32:34
a tom się zesromał jako ta lelija, ale i tak dziękuję za takie słowa uznania
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl