Blog > Komentarze do wpisu
kabaczek co w ustach płynie

Rok ten zakręcony zupełnie. Jak deszcz potrzebny to go nie ma, jak słońce by się zdało, to zachodzi. Niech tam Pan Bóg rolnikom nieżyczliwy, widno ucho dał podszeptom zawistnych, złych ludzi, co to Mu donieśli, że hreczkosieje się na unijnych dopłatach spaśli i dość im. Żal i skowyt w wątpiach się budzi, gdy człek na pole wychodzi. Dobrze, że jeszcze grad łaskawie okolice omija. Nic to, za to w ogródku dyniowate rosną jakby im kto drożdży sypał. Tom wydał polecenie, by największego kabaczka ściąć, w plastry posiekać, na papierowych ręcznikach złożyć, by nadmiar wilgoci oddał posolony jak się należy. Felixiana, która poręcznie się nawinęła robotę tę bardzo zacnie wykonała co po chwilę o postępach prac meldunek składając. Gdym we Dwór po podróży do Szczecina  z serami, gdzie na Jarmarku Św. Jakuba wystawione zostały, wrócił rozbełtałem dokładnie dwa gęsie jaja a w miseczce obok poszła tarta bułka pół na pół z mąką kukurydzianą.

Po żółtej kąpieli zręcznie obtoczone krążki wędrowały na mocno rozgrzaną patelnię zalaną olejem ryżowym z niewielkim dodatkiem sezamowego. Zrumienione jak się należy szły do rynki natłuszczonej. Tam czekały na swą kolej. Na patelni obok smażyło się mięso z piersi kurczaka z plastrami schabu, wszystkie kawałki solidnie czosnkiem natarte, potem pieprzem świeżo mielonym. Gdy boki opiekły, sos śmietaną został rozciągnięty, jak zgęstniał wraz z mięsem do rynki kabaczka nakrywając. Na wierzch poszła reszta zbełtanego jajka.

Całość zaś powędrowała do piekarnika, gdzie powoli dojrzewając w temperaturze 150 stopni wzajem smakami swemi się przenikała. Na wierzchu świeże zioła zsiekane - bazylia, tymianek, rozmaryn, mięta, młody majeranek. Gdy Graffi i Moje Szczęście na wieś zjechały, ta pierwsza, dumna, z dwoma synami było się czym pochwalić i wszystko z talerzy znikło. Na deser zaś Piórko, która również zjechała na spotkanie,  wystawiła specyjały,

po których tylko można było sadełko zawiązywać, nie trudząc się myśleniem o sprawach wyższych, poza trawiennymi.

sobota, 24 lipca 2010, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2010/07/24 23:06:07


Spróbuj kiedyś cukinię do tego typu potrawy potraktować na grillowej patelni z minimalną ilością oleju, czyli lekko ją przyrumienić, z obu stron - w gustowne prążki ?
Mniej kalorii !
-
2010/07/25 08:29:59
Ślinka leci, ale gdybym jadła wszystko, co tu pokazujesz , to bym była szersza niż wyższa.
Pozdrawiam niedzielnie.
-
2010/07/25 09:38:06
Oj tak Ziemianinie pogoda w tym roku przedziwnie się układa.
Obiad zacny i do wypróbowania już niedługo. A ja odnośnie serów czy jakiś jeden ( wybrany przez Ciebie ) to można u Ciebie zakupić ale z wysyłką do Krakowa ?? :)
pozdrawiam
-
2010/07/25 10:40:24
Ja też przeczytałam u Brzuchomoowcy relację na temat serów - są zjawiskowe! czy jest szansa kupienia choćby jednego? Pozdrawiam serdecznie!
-
2010/07/25 11:00:28
dyrdymałki, lis_ka - ależ oczywiście. Podaję mojego maila mag43@poczta.onet.pl
-
2010/07/27 16:57:33
Serdecznie dziękuję za życzenia imieninowe.
U mnie nadal pada i niech sobie pada. Mnie nie przeszkadza. Grunt, że moje dzieciaki w Łebie mają słoneczko.
-
2010/07/30 12:18:19
Płynął ów kabaczek w gębie, oj płynął. Nie ma to jak letnie ogrodowe pyszności w dodatku w takim wydaniu i ze świeżutko usiekanymi ziółkami co smaku dopełniły! No i te delikatniutkie rozpływające się Piórkowe rogaliki. Hamować się musiałam, żeby grzechu obżarstwa się nie dopuścić :-)
-
Gość: mamamarzynia, 178.219.20.*
2010/08/14 23:30:35
Mnie tam kalorie nie przeszkadzają. A i rozgrzeszenie można dostać...
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl