Blog > Komentarze do wpisu
muszle Świętego Jakuba na cześć Giena

Pewnego pięknego dnia bloger znany i w świecie bywały niejaki Gieno Brzuchomoowca zaprosił mnie do miasta Szczecina na Noc Śledziożerców. Impreza to już sławna i przez miejscowych gourmandów uznana. Zjeżdża się ich wielu na noc jedną do przybytku pod nazwą - Na Kuńcu Korytarza, a mieszczęcego się w Zamku Książąt Pomorskich i rozpoczynają biesiadę, taką że i w końcu brzuch prawie pękać zaczyna. Nie będę ci ja opisywał mecyi, które na stól wydane zostały, bo je w blogu Giena szczególowo opisane znajdziecie, odsyłam również do zapisków Adama Chrząstowskiego, znanego krakowskiego restauratora, który równe cuda czarował. Ja zaś przywiozłem tort śledziowy, którym nazwał muszle Świętego Jakuba. Czemu zaś tak - wyjaśniam. Otóż Noc Śledziożerców poprzedził jarmark pod wezwaniem tegoż świętego, na którym to moje skromne sery uznanie kupujących znalazły, tak to i cała piwniczka w ludzi poszła. Dlatego też i w ten skromny sposób chciałem i ja Patrona uczcić. Zapach kozich produktów już w dojrzewalni narasta, bo i przecież termin Gruczna się zbliża. Teraz wróćmy do muszli. Znalazłem ci ja makaron włoski w kształcie pięknie duże schronienie skorupiaków naśladujący. Więcem je surowe wziął i farszem napełnił. W jego skład pół na pół wszedł śledź solony, dobrze w słodkiej serwatce dwa dni wymoczony i pikling.

Oba dobrze ze skóry i ości rączkami Felixiany i Pani Matki obrane, umieszane, dobawione świeżo utartym imbirem i dla sklejenia żótkami dwoma, sól i pieprz do smaku, nieco cebulki drobno usiekanej, tak to w masie muszle zatkane zostały. Potem ułożone w formie tortowej pojechały do Szczecina.

Na Kuńcu Korytarza dzięki wielkiej uprzejmości Bolka, restauratora zacnego potrawa szlif dostała. Białka z jaj dziiesięcu ubite zostały, posolone,na koniec rozciągnięte żółtkami i muszle zalały. To w piec poszło by dojrzeć. Dobrze je jeszcze w trakcie pieczenia wodą spryskać mgiełką. Gdy całość wyszła sosem z udziałem świeżych pomidorów w kosteczkę skrojonych, z papryką takoż, rozciągniętych majonezem na przedniej oliwie  pierwszego tłoczenia polana została i gourmandom wydana. Zdjęcia znajdziecie takoż u Giena, bo i kolejny raz do opisu uczty zachęcam.

poniedziałek, 09 sierpnia 2010, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2010/08/09 09:18:01
mniam, przepyszne ! i przepyszny pomysł !
-
2010/08/09 09:37:20
Pomysł miałeś znakomity i też słusznie dzieło wielkim uznaniem i sukcesem się cieszyło. A dla mnie radocha tym większa, że choć w taki drobny sposób, ale do powstania oryginalnej potrawy się przyczyniłam.
Tak sobie myślę, że chyba mam "pomysła" na następną oryginalne śledziowe danko, ale póki co, to na łamach bloga nie zdradzę, hihi :-)
-
2010/08/09 10:19:42
Zaczny przepis Dobrodzieju. Notuje.
A muszelki bardzo wdzieczne sa do wszelkiego nadziewania.
pozdrawiam
-
2010/08/09 10:23:42
Fajna impreza!!;-)
-
2010/08/09 10:29:06
A ja nawet nie liznęłam tych muszelek!
-
2010/08/09 10:51:36
Śledzie kocham w każdej postaci.
Jak tam żniwa?
-
2010/08/09 10:56:35
diabła tam, jeszcze nie ruszyły, czekamy na wiatr i słońce a tu wilgoć i wilgoć
-
2010/08/12 03:42:14
U mnie po piątkowej burzy śladu deszcz. Upał jak diabli. Ponoć dziś ma padać, więc się cieszę.
Gratuluję Ci posiadania własnej ogrodowej huśtawki. Szkodz, że tak daleko mieszkasz, bo wpadłabym sie bobujać. U mnie na osiedlu są huśtawki na placykach zabaw dla dzieci, ale mi nie wypada. Wszyscy mnie znają.
Dobrej słonecznej pogody Ci życzę.
-
2010/08/15 10:58:55
Widziałam tę zapiekankę na Nocy Śledziożerców. I jeszcze ta agrestówka...
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl