Blog > Komentarze do wpisu
karkówka Włóczęgi, ogórkowa moja

Ponieważ jakem wprzódy stwierdził, dom nasz otwarty jest na miłych gości, zjechał do nas ptak rzadki, a barwny - Włóczęga niejaki. Znany to w świecie i to nie tylko internetowym, gourmand, a zarazem smakosz, selekcjoner i miłośnik win węgierskich, które na salony polskie wprowadza. Zna i po imieniu jest z większością czołowych winiarzy kraju bratanków. Ba, nie dość tego trunek firmujący miasto Eger, został sporządzony jego językiem i podniebieniem. Ot i co, przelotem będąc, by gdzie spokojnie artykuły do prasy fachowej upichcić, zakokosił się na dni kilka u nas. Przedtem telefonicznie wydał dyspozycje co do mięsa. Tak więc wybrawszy ładny kawałek karkówki natarłem ją lekko solą morską i czosnkiem niedźwiedzim obficie, potem wtarłem oliwę pierwszego tłoczenia i złożyłem w lodowni. By zaś i bez mego wkładu posiłek się nie odbył, sporządziłem solidny wywar z połowy kurczaka i pręgi wołowej, na to moje ogródkowe warzywa - seler razem z liśćmi, pory dwa, trzy marchwie i pięć pietruszek całych, co to korzonki mają cienkie, ale liści wiele. Rosół zlałem przez sitko, przetarłem słoik cały moich, własnych ogórków, co przy pomocy Elyżbiety-klucznicy powstały, by one razem z wodą poszły w gar, i teraz składnik tajemny, co ostateczny, kształt zupie nadał -  dwie łyżki startych, zakonserwowanych octem jabłkowym z imbirem, ogórków wężowych, przecier dobawiony miodem lipowym. Nie wspomnę rzecz jasna o mojej śmietanie, której kleksy zupę ubarwiły.

Do tego Włóczęga zażyczył sobie ptysiowego groszku to i go dostał. On sam zaś ruszył na karkówkę. W plastry średnio grube ją skroił, na smalcu ze strony każdej obsmażył, wrzucił garść rodzynek korynckich, pieprzem zaciągnął, na to dodał moich wiśni z nalewki wyciągniętych. Po obsmażeniu odsączył, zalał winem czerwonym i śmietaną. I tak spreparowanemu mięsu dojrzeć pozwolił. Oświadczam i słowem moim zaręczam - tak kruchej karkówki nie jadłem dawno. Rozpływała się w ustach, łącząc smaki różne w sposób niezwykle zacny. Tak więc Włóczęgo, mimo żeś kuchenny bałaganiarz wielki i ganiać za Tobą trzeba byś czego nie posiał i za szafką lub piecem nie utknął, za Twe umiejętności zawsze mile witanym gościem w naszych progach będziesz

środa, 27 października 2010, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2010/10/27 21:01:38
Jadłem kilka razy co swemi rękoma Włóczęga uczynił i muszę przyznać i potwierdzić, że robi dania w smaku Wielkiej Urody. Ma chłop rękę czy raczej niebanalne kubki smakowe to trzeba mu oddać.
pozdrawiam
-
2010/10/27 22:23:55
Taką karkówkę - tak rekomendowaną karkówkę i w takim towarzystwie to i ja bym zjadła...! Zapisuje przepis i jak tylko niedźwiedzi czosnek nabędę, zrobię.
Pozdrawiam pięknie i powiem, jestem pod wrażeniem Twojej pracy i życia, Ziemianinie, o której poczytałam u Barei.Zazdroszczę...pozytywnie:)
-
2010/10/27 22:34:13
Czytam, robię notatki i karkówkę dla rodziny na weekend szykuję :-)
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/10/28 19:34:53
kurde balans nie załapałam się!
-
2010/10/30 06:40:42
Ogórkowa to moja ulubiona zupa.
Dziękuję, że zwracasz mi uwagi na literówki. Samej ciężko jest wyłapać.
Pozdrawiam.
-
2010/10/30 20:02:57
Nie jadłam w życiu karkówki z rodzynkami, ale jak pan pisze, że taka dobra, to tak być musi :)
Ogórkową często gotuję, ale my lubimy na samych warzywach i rosole drobiowym, i żeby była sakrucko kwaśna!
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl