Blog > Komentarze do wpisu
nocne rozmowy o serach
 

Zjechał ci do mego Dworu podróżnik zacny, wiedzy kulinarnej pełen czyli Gieno Brzuchomoowca. Przejazdem, w poszukiwaniu ciekawych serowych smaków w południowej Polsce zahaczył o moje domiszcze by mi chwile samotności bez Mojego Szczęścia osłodzić. O czem zaś mogli rozmawiać smakosze dwaj - wiadomo o serach. Na początek zaś podałem krem szczawiowy zrobiony na tęgim bulionie w skłąd którego weszła pręga wołowa, świńskie nóżki i dwie ćwiartki kurczaka. To sobie godzin kilka z liściem laurowym i garścią angielskiego ziela na ogniu niewielkim pracowało. Gdy mięso doszło prawie do miękkości a szum był zdjęty doszły warzywa - seler cały, pięć marchwi, dwie pietruchy i porów dwa. Tak szczegółowo piszę by zachęcić miłośników "bulionu" z kostki to rezygnacji z tego chemicznego erzatzu. Tego nawet specjalnie pilnować nie potrzeba, im dłużej, tym lepiej. Gdy już wszystko miękkie było płyn zacny poszedł w malakser wraz z warzywami by w aksamitną gładkość się zamienić. Do tego doszedł szczaw przez Panią Kasię na łąkach uzbierany i w słoiku zamknięty. teraz pozostało jaja z kurnika przyniesione na twardo ugotować, potem, bo świeże mocno zimną wodą zaprawić, inaczej skorupka trudno odchodzić będzie. Po jednym do miseczki, zupą załać i kleksa mojej zacnej śmietany dodać. Niby nic a małmazyja na języku pełna. Po zupie przyszedł czas na serową deskę. Gieno z koszyka wydostawał praslickie, wiżajneńskie i ostatnio zdobyte z Dolnego Śląska z zagrody Kozia Łąka w Łomnicy.Tośmy smakowali czeskim piwem popijając, smak zaś płucząc moim musującym lekko wytrawnym, białym, gronowym winem. Onże gourmand nie byłby sobą gdyby mnie za język nie ciągnął co dalej ze swą produkcją zamierzam. No tom się przyznał, że stanowczo idę w stronę twardych i półtwardych, podpuszczkowych, dojrzewających, by gotowaość po trzech miesiącach osiągnąć. Dla niego specjalnie będę robił aromatyczne, twarde jak skała, które i po półroku a i dłużej jadalne są. Ale to dla smakosza, bo łupie się je po kawałku wielkości pół paznokietka i na jężyku rozciera. Aromatyczność ich taka, że aż zatyka, ale po zjedzeniu jednej odrobiny człek zaraz rękę po następną wyciąga. tak tośmy sobie do północka pogaworzyli, miło było.

 

Sery dla Barei mam już gotowe bo pracami polowymi wstrzyman z żalem wielkim na otwarcie jego klubu do Bydgoszczy nie zjadę. Taka rola rolnika, jak ma się warkstat pod gołym niebiem.

 

P.S. od Emki: Zaznaczyć chciałam, że Gieno nie tylko o żarciu. Rok temu nawiedził nas z osobiście skonstruowaną camera obscura, czego wynikiem są zdjęcia, którymi się dzielę. Gieno wykazał dużo cierpliwości, żeby sfotografować mnie z unieruchomioną nogą przy stole w ogrodzie. Ja mniej i dlatego jestem zamazana. Dom był bardziej cierpliwy i nie zamazał się.

czwartek, 25 listopada 2010, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2010/11/25 23:11:08
Pamiętam, miałam nogę unieruchomioną po operacji i było piękne lato
-
2010/11/25 23:50:44
Robiłam kiedyś na lekcji z dzieciakami takie kamery. Potem poszliśmy focić osiedle. Fajne fotki powychodziły. Była wystawa.
Bulionów z kostki też nie lubię.
Dobrego weekendu.
-
2010/11/26 08:31:38
Nocne rozmowy o serach to ja mogę prowadzić pasjami. Fajne zdjęcia.
A kostki bulionowe - fe! Ubolewam,że nawet dobrzy kucharze je używają...
-
2010/11/26 08:54:13
oj, Twe sery :)
ale za to ja jem kozi z dolnego śląska z czubrycą właśnie na kanapce :):)
pozdrawiam :)
-
2010/11/26 11:11:20
Zdjęcia mają niesamowity nastrój, wydaje się, że to jakiś inny świat wychodzi spod realnego...
A sery niech się darzą!
-
2010/11/26 18:22:50
Camera obscura ... łał - miałam z dziećmi zrobić jako projekt na szkolny festiwal nauki, ale jak przyszło co do czego to dzieci chciały dokumentować wyścigi krabów, więc na łapaniu krabów się skończyło, ale to nic może w tym roku się uda, bo efekt, przyznam, fantastyczny. Nie miałam okazji Twoich serów spróbować, ale ... wczoraj czytałam ten wpis i nie wytrzymałam, zamiast zostawić komentarz to zostawiłam komputer i poleciałam do lodówki (kawałek glouceste'ra zjadłam) ... więc sery Twoje mają szeroki zakres oddziaływania na ślinianki.
-
2010/11/28 23:29:59
idzie ładne światło (wiadomo, zima, śnieg...)
znowu wyciągam swoje pudełko po cygarach
z którego to skonstruowałem cemerę obscurę
póki co, pstrykam cyfrowo
:::
inauguracja Klubu Kolacyjnego DAKAWO za nami
pociesznie było, gdy gospodarze witali pierwszych gości
(mnie i Tadeusza Gwiaździńskiego)
- hej, "Polacy przyjechali" to ja - mówi jeden
- cześć, "Ojciec dyrektor" wita "brzuchomoowcę" i "Moją kawiarenkę" - drugi dodaje
- "Naleśnikiem do nieba" lata jeszcze po kuchni - usprawiedliwiają Bareyę
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl