Blog > Komentarze do wpisu
wolność słowa a ja wolny w robieniu zupy

Bo to i zimno na polu, teraz jeszcze wilgotność przenikliwa doszła, wyjść gdy nie potrzeba, to się nie chce. Zaglądam ja więc na strony gdzie od informacji się roi. Był Prezydent jeden, wyjechał, w jego miejsce drugi na fotelu. Mały PISoPrez schował się trochę, może i prawdą jest, że mu krakowski maminsynek partyjkę zabrać chce. Nudy. Jeno trochę to ożywia australijski chudzielec co to ciekawostki dyplomatyczne Wielkiemu Bratu podebrał i do JAZGOTU wrzucił. Dopóki były to ichniejsze smrodki brawa mu za to, ale gdy w tym pojawiły się szczególnie ze względu na dobro ludzkości chronione miejsca tom się wzburzył. Nie chciałbym ja by bojownicy spod znaku półksięzyca wysadzili fabrykę odtrutek przeciwko żmijowemu jadowi. Im to zaś za nic, radość wielka z którą pójdą do ichniego seraju. No, niestety gnojek i takiej wolności słowa w dzisiejszym rozedrganym świecie to ja nie chcę. By się więc nieco uspokoić na te smutki zupę nagotowałem.

 

Zdały mi się dwie kształtne, nie za duże goloneczki z kostką. Co z nimi zrobił kiedy indziej opiszę. Teraz o wywarze, najpierw były w garncu one i trzy liście laurowe, siedem dużych ziaren angielskiego ziela. Gdy mięso od kości odchodzić zaczęło poszły warzywa - dwie pietruchy, seler średni, por biały, garść fasoli zielonej i kilka różyczek kalfiora, trzy ziemniaki pokrojone, gotowały się do miękkości. Obok zaś w lekkim syropie grzały się cztery dorodne marchwie. Gdy płyn zredukował się do połowy mięciuchne były i słodkości opite. Bulion poszedł w jedno, golonki w drugie, warzywa zaś wziąłem i gładko zmiksowałem razem z marchwią, całość lekko zaciągnąłęm moją śmietaną i wyostrzyłem adżyką Mojego Szczęścia. Na tę zimową smutę lek był to zacny.

wtorek, 07 grudnia 2010, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2010/12/07 23:04:21
Taka zupa to jest to, co lubią tygrysy
Z pewnością pychotka Ci wyszła.
Miseczka na zupkę bardzo ładna jest.
Dobranoc.
-
2010/12/08 09:59:34
mniam, pyszna na takie paskudne dni
-
2010/12/08 18:10:28
rozgrzewajaca pyszna zupka:)
-
2010/12/08 19:40:45
proszę i ja tę zupkę na wynos. najlepiej w tej miseczce :-)
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/12/09 18:46:47
Zupki sobie gotujesz i w garach merdasz A okna ty na święta pomył ? a dywany wytrzepał? A zupa wyglada nader smakowicie Jadłam ja Twoje zupki i z lubością wspominam
-
2010/12/10 07:55:03
Pozdrawiam piątkowo i udanego weekendu Ci życzę.
Jak tam u Ciebie ze śniegiem?
U mnie w nocy zaczęło padać.
-
2010/12/10 10:11:19
napadało, napadało a w gminie kończą się pieniądze na odśnieżanie
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl