Blog > Komentarze do wpisu
Felixiany kolejne jarzynkowe wariacje czyli terrina cukiniowo-warzywna

Jak zwykle niezawodna Felixiana, nadesłała nam przepis, przy którego czytaniu ślinka cieknie. Aromaty bazylii i pietruszki przenikają przez ekran komputera wywołując realne wyobrażenie doznań smakowych. Poczytacie to przyznacie mi rację. Zapraszam:

 

„Moje niesłabnące gorące uczucia do wszelkiej maści warzywek podsunęły mi kolejny sposób na lekkie, a sycące danko i w dodatku mieniące się kolorkami na talerzu jak lubię.

O tej porze roku ciągle są dostępne młodziutkie cukinie (wolę nie kombinować gdzie one tam sobie rosną i dojrzewają, ważne że są i śmieją się na zielono). A że to jedno z najulubieńszych moich warzyw, to i pomysłów mam zawsze kilka jak je przyrządzić.

 

Na początek do rondla trafia drobno posiekane 3 cebulki i 4 ząbki czosnku, żeby na na przedniej oliwie pięknie się zeszkliły. Rychło do towarzystwa dochodzą 3 cukinie pokrojone ze skórką (dla koloru) w półtalarki i wszystko dusi się parę minut. Po czym całość wędruje do michy, żeby gorącość oddać zanim trafią inne ingrediencje.

 

W tym czasie trzy większe marchewki skrojone w plasterki blanszują się przez 5 minut we lekko osolonym wrzątku z dodatkiem pół łyżeczki cukru. Wyjęte na miseczkę do ostygnięcia czekają na swoja kolejkę. Równocześnie rozmrożony i odsączony szpinak trafia na patelnię i dosmaczony czosneczkiem i solą poddusza się na 2 łyżkach oliwy extra virgin i też czeka, aby trafić w odpowiedniej chwili do potrawy.

Teraz kolej na serek i przyprawy. Osełka dobrego białego serka rozdrobniona w salaterce wraz z 4 jajkami, 3 łyżkami bułki tartej, posiekaną zieloną pietruszką i bazylią (najlepiej swieżą w ilości ok. 10 listeczków), doprawiona czosnkiem niedźwiedzim, curry, solą i świeżo zmielonym pieprzem czyni wspaniale pachnącą masę, która trafia do ostudzonej cukinii.

 

Tutaj muszę się pochwalić jak pięknie mi rośnie podarowana i przywieziona z wakacyjnego pobytu w Waszym zaczarowanym ogrodzie bazylia. Nawet kwitnie o tej porze roku! Co za zapach!

Teraz połowa przygotowanego misz maszu cukiniowo-serkowego spoczywa sobie w foremce dowolnego formatu (choć przecież terrina to nic innego jak pasztet, więc niby powinna być przygotowana w prostokątnej pasztetowej formie). Ale ja zrobiłam w kwadratowej ze względu na większą ilość i też dobrze wyszło.

Na to układa się wdzięcznie zblanszowana marchewka, potem kontrastowo ściele się szpinak, a potem przykrywa kołderka z drugiej części masy cukiniowo-serowej.

 

Całość trafia do piekarnika rozgrzanego do 200 st. na 30-35 minut, a potym czasie układa się wygodnie na górze starty (lub nie) żółty serek, wędruje jeszcze na 3-4 minutki do gorącości i dzieło gotowe.

I teraz zdradzam niewierność przepisowi, który znam. Mianowicie forma powinna być w zasadzie wstawiona do kąpieli wodnej i tak się nasza terrina powinna w niej wygrzewać jakieś 50 minut, a potem już wyjęta z "kąpieli" jeszcze jakieś 15 minut dochodzić swego w ciągle gorącym piekarniku.

Ja jednak czasem niecierpliwa bywam i wstawiłam jarzynkowe danko od razu do suchego piekarnika. I też się udało, a niecierpliwe i zgłodniałe brzuszki nie musiały tak długo czekać na obiadek.

Pyszności dopełnił sosik z reszty wody z duszenia cukini, 2 łyżek śmietany, 2 łyżek przecieru pomidorkowego (domowego), odrobiny cukru, soli i pieprzu.

Uśmiech nr 5 zdobił oblicze domowników po zjedzeniu danka, czyli musi co dobre było :-))

felixiana”

niedziela, 16 stycznia 2011, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2011/01/16 11:53:33
Aniu, przyjeżdżaj i zrób ją proszę dla nas!!!!
-
2011/01/16 12:21:34
:-))) Rada bym jak najszybciej zjechała do Was, ale życie na razie ucapiło skutecznie, trzyma i odgania wszelkie myśli o ziemiańskich pieleszach. Ale postaram się możliwie jak najrychlej... Dzięki! :-)
-
2011/01/16 13:03:53
pysznosci, szkoda tylko, ze cukinia malo sezonowa w styczniu
-
2011/01/16 13:58:15
Aniu a może ten tydzień przed lub po szesnastym? Albo przedłużony łykend?
-
2011/01/16 14:20:10
Spróbuję zrobić oczywiście wszystko co się da :-)) W każdym razie mam o czym myśleć i kombinować hihi.
-
2011/01/16 14:23:56
A co do mało sezonowej cukinii, to właśnie na przekór, kiedy tak się tęskni do bogactwa warzywnego ogrodu, lubię sobie i bliskim robić kulinarne niespodzianki i przyjemności. A że łatwo ją kupić i nie wyciąga grosiwa z sakwy więcej niż inne jarzynki, to i warto. Naprawdę!
:-))))
-
2011/01/16 15:37:01
Cukinii nie lubię, ale w takim wydaniu może być i dla mnie jadalna.
Dobrego nowego tygodnia życzę.
-
2011/01/16 18:35:07
Bardzo lubię cukinię, wygląda wspaniale ...
-
2011/01/18 17:34:18
Wspaniała! Uwielbiam cukinię i uwielbiam ją w takim wydaniu, z serem, z innymi warzywami i z piekarnika. I też niestety, nieekologicznie, zdarza mi się kupić cukinię w styczniu :)
-
2011/01/18 19:11:44
Nie lubię cukinii, ale to danie bardzo mnie zainspirowało. Jest takie kolorowe, a przecież zamiast cukinii można dać dowolną masę warzywną.
P.S. Pani Felixiano, a co to jest ta zielona tubka na drugim zdjęciu powyżej czosnku?
-
2011/01/18 22:14:20
To jest chyba taki specjalny przyżąd do obierania czosnku, który Feli mnie też sprezentowała. Jest genialny
-
2011/01/19 01:11:00
ooo, ja to widziałam w betterware, ale myślałam, że to ściema.
-
2011/01/19 20:16:09
Mamamarzynia :-))
Nie zorientowałam się od razu , że doszły komentarze :-)
Potwierdzam, jak napisała Emka, że ta "tutka" zielona, to mój pomocnik do obierania czosnku. Jest genialny. Parę razy przewałkuje się ząbek czosnku, który trzeba włożyć do środka... i czosnek obrany z łupinek! Wylatuje golutki i osobno paproszki. Sprytne. A ja uwielbiam wszelkie gadżety, które tak zmyślnie oszczędzają czas i ułatwiają prace w kuchni.
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl