Blog > Komentarze do wpisu
w moim krupniku zamiast MAK-u kasza

No i wrze to polskie piekiełko, na smole bańki pękają, bryzgi idą, lepiej koło kotła nie przechodzić. Wielkomocarstwowa Anodina wrzuciła rozpałkę w to naładowane emocjami palenisko. Winni bo wylecieli, winni bo podjęli decyzję o lądowaniu, Generał - pijak. No i racji w tym dużo, ale prawdy źdzbło mniej. Ja w domu mam eksperta stalowego wodza, co to lata już na emeryturze ale przedtem kilka tysięcy godzin spędził w powietrzu, niedość tego przed odejściem w stan spoczynku tworzył zasady bezpieczeństwa w ruchu lotniczym, w tym wojskowym i gdy mówi to wie co. A rzekł - za moich czasów kapitanem takich statków, z takimi pasażerami był conajmniej pięćdziesięciolatek, pułkownik, z wylatanymi więcej niż pięcioma tysiącami, o określonej stabilnej psychice, nie poddający się jakimkolwiek wpływom, ceniący życie, nie karierę. taki nie wpuściłby do kabiny ani w czasie startu ani lądowania nawet Pana Boga, załoga zaś działać musiała jak palce jednej ręki. Gdy takich ludzi zabrakło musimy szukać winy po rosyjskiej stronie. Czy to oni zmuszali nas do przylatywania do Smoleńska? Nasi notable lądowali tam nie raz, za każdym razem na własną prośbę, lenistwo ich rozpierało, czasu nie mieli by na przykład samochodami dojechać ot z Witebska. Lotnisko jakie było każdy wiedział, że kiepskie warunki to już w Warszawie wróble ćwierkały, ale lecieć trzeba samolot od VIP-ów aż w nitach strzelał. Tylko gdyby nawet tym polskim kozakom się udało to do Katynia taksówki by sobie zamówili? To, że kontrolerzy po gaciach robili prawda, wiadomo przecie, że żaden zupak nie wyda rozkazu obcemu wodzowi by precz sobie poszedł, taka bizantyjska mentalność. To załoga podjęła decyzję o siadaniu, to oni licząc na przyszłe awanse podjęli ryzyko, nie kto inny. Taką to gorzką pigułkę przyjdzie nam połknąć. A że MAK nie chciał jej nam posłodzić rzucając na ofiarę jakiegoś czynownika? No coż powiedziała Anodina Klichowi- małe państewko jesteście, u nas katastrof mnogo i raboty mnogo.Tak to i się skończy a my przed światem na śmiech wyjdziemy. Smutno mi Boże więcem sobie krupnik uwarzył. Rosół z dnia poprzedniego na kurze i wołowinie dobrej porządnie był odcedzony.Pani Matka wzięła i trzy pietruszki w kostkę skroiła, obok tyleż marchwi, seler nie za duży i dwie białe pory, do tego cztery ziemniaczki takoż.

Na pierwszy ogień poszła marchewka. Z dnia poprzedniego po smażeniu rydzów zostało mi sklarowane masło. Na nim to ona się popróżyła lekko posolona z łyżeczką trzcinowego cukru.

Gdy gotowa w garnek, za nią pietruszka tylko z solą, za nią ziemniaki i seler oraz por. Wszystko to zrumienione na złoto wzbogacało rosól. Kasza mazurska, szklanka pełna,przed gotowaniem też przeszła przez patelnię. Niecałe pół godziny wszystko razem pracowało zaciągnięte moją śmietaną z dodanym zielonym groszkiem. Na wierzch jeno drobno zsiekany koperek i koniec. Warzywa były al dente, zupa tchnęła aromatem spokoju. A więc Pax Vobiscum, niech nad Smoleńskiem cisza zapadnie.

czwartek, 13 stycznia 2011, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2011/01/13 19:19:37
A zatem amen by zdało się powiedzieć. Ale kudy się tam na to zanosi... A że krupnik zdrowotności i siły przyczynić może, więceś dobrze uczynił warząc go. W wielkim poważaniu w mojej kuchni on jest.
-
2011/01/13 20:23:34
Cóż, jako córka owego stalowego człowieka, od dziecka miałam do czynienia z katastrofami lotniczymi. Kilku wujków nie dożyło mojej pełnoletniości, a kiedy ją osiągnęłam kilku młodych pilotów, których znałam, również. Uwilbiałam i nadal uwielbiam pilotów za ich podejscie do życia, fantazję i za to co robią. Niestety młodość cechuje brawura i niedoświadczenie, co w ich przypadku często prowadziło do tragedii. Badania przyczyn katastrof, to żmudny i trudny proces, często nigdy nie skończony, ale w większości przypadków już w momencie katastrofy, osoba doswiadczona może ocenić okoliczności i założyć przebieg wypadku. Smutne to ale wyniki badania MAK, pomimo kilku faktycznych nieścisłosci i pominięcia całego watku wieży, pokrywają się z prawda.
-
2011/01/13 21:49:05
Hm... diabeł mnie chyba kusi do zamieszczenia tego komentarza...
Ale śmierć to oni mieli naprawdę odlotową! Ot, co...
-
2011/01/14 15:16:11
Może jestem podła, ale już dość mam Smoleńska.
Niech zmarli spoczywają w spokoju.
A krupniku to bym talerz zjadła.
U mnie nadal deszcz...
-
Gość: Łodzianin-zaostrowski., 91.193.160.*
2011/01/15 15:30:10
Zgadzam się z emką i hanulą oraz mag43 ,służyłem w obsłudze naziemnej lotniska.W Łodzi pada a z kuchni dolatuje zapach smażonej ryby.
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl