Blog > Komentarze do wpisu
Pascha bez której nie ma świąt
 

W moim rodzinnym domu pascha była od zawsze, od kiedy ja Święta pamiętam świadomie. Może dlatego, że w domu ojca kultury przenikały się jak bystre nurty Stryja. Będąc w równeńskiej szkole powszechnej dzielił się ze starszymi braćmi w wierze swoim śniadaniem oddając bułkę z szynką w zamian dostając czarny chleb z cebulą, potem w Chyrowie wbijali mu swe prawa ojcowie jezuici, w domu zaś dziadek Stanisław - liberał, prawie że libertyn, Pani Matka zaś korzeniami z Kamionki Strumiłowej, gdzie dworek od dworku na dźwięk dzwonu, każdy mała warownia stojąca na straży rubieży Najjaśniejszej, może Olga Siergiejewna, przyjaciółka domu, której matka, jeszcze ją pamiętam zasuszoną staruszkę na wysokim tronie, frelijna Dworu Romanowych. W tym roku nie zrobiłem Carskiej, gdzie żółtko z żółtkiem się goni, lecz jej samej zabraknąć nie mogło. Najpierw był twaróg, powstał wygrzany do 40 stopni, zakwaszony mlecznymi kulturami na mleku jerseyki naszej, to zaś samo w sobie żółtawe i słodkie jak śmietana, po skrzepnięciu pocięty w sześciany, podgrzany do 60 stopni poczem na serwetkę i przez noc odciśnięty, tak pyszny, że już łyżkami jeść go było można. Z lodowni wyszło pół kilo masła też własnej roboty. Do dzieży poszło 10 żółtek różnych, różnistych- gęsie, kacze, indycze, perlicze i kurze dla uzupełnienia, gęsie olbrzymie, reszta w miarę ale o kolorze dojrzałej pomarańczy, do tego pół litrowy kubek cukru pudru i laska wanilii, z tego puch utarty. twaróg dobrze odciśnięty razem z masłem poszedł przez maszynkę, do tego dobra przygarść rodzynek z Koryntu, moreli suszonych, śliwek, takaż gruszka, kandyzowane ananasy i krążki banana, gdy żółtka wtarte zostały w jedną masę, tę na pół podzieliłem, do jednej części trąc pracowicie w makutrze wdałem  kilo mrożonych malin z lodowni, tarcie dalej by masa dostała pięknej rubinowej barwy,

 

do drugiej części poszło kilo zmielonych na kaszę orzechów różnorakich włoskich, laskowych, nerkowca, zeschniętego kokosa, to nadało barwę lekkiego, ciepłego brązu.

 

Teraz pozostało jeno jedną i drugą dobrze przez noc całą odcisnąć w formie. Na godzinę przed podaniem obie poszły do lodowni i potem w ręce młodszej latorośli, która ostateczny szlif im nadała.Pyszność taka, że warto o niej sobie częściej przypomnieć.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2011/04/25 22:17:45
Rajuśku! Wyobrażam sobie te smaki. Równie pyszne co i kaloryczne. Ale co tam, raz do roku Wielkanoc i pascha. Ale na ten widok ślinianki pracują :-))
-
2011/04/26 06:25:14
Chetnie bym skosztowała, wygląda pysznie:)
-
2011/04/26 07:58:59
Pysznie!
U mnie też bez paschy Wielkanoc nie istnieje.
Dziękuję za życzenia!

kuchennymidrzwiami.blogspot.com/
-
2011/04/26 11:31:46
U mnie paschy nie było. Szkoda.
Twoja jest super .
Poświąteczne pozdrówka posyłam.
-
2011/04/27 15:40:12
A ja nigdy paschy nie jadłam!
-
2011/04/27 21:18:30
no a ja z sera kupnego zrobiłam i .. galareta to była a nie pascha .. więc zjedzona .. nie została .. grrrr.... pierwszy raz od chyba 8 lat jak ją robię .. grrr
-
2011/04/28 09:35:51
Co słychać? U mnie piękna pogoda.
Buziaki.
-
2011/05/02 18:34:42
Ja raz w życiu zrobiłam przepyszną paschę na święta, ale do dziś nie mogę sobie przypomnieć, jaki to był przepis (robiłyśmy ze szwagierką w wielką sobotę, w towarzystwie butelki martini ;-)
Jestem przekonana, że ten przepis jest rewelacyjny.
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl