Blog > Komentarze do wpisu
Felixiany naleśnikowe rozmaitości i kieszonki kurczakowe
 

 

Po ogarnięciu rozgardiaszu pourlopowego uaktywnię się i ja. Jednak Feli doskonale mnie zastepuje, nie darmo pierwsza podkuchenną ostała się. Zapraszam do smaczności.

"Słowa winno się zawsze dotrzymywać, zatem konsekwentnie dzisiaj przepis na francuskie naleśniki z warzywnymi różnościami oraz kurczakowe kieszonki, czyli kolejne słońskie kulinarne wspomnienie. 

 

Dlaczego naleśniki francuskie? Bo z natury puchate i mięciutkie lubią bardzo zwijać się w ruloniki z pikantnymi warzywnymi różnościami.

I tak: trzy szklanki mąki, najlepiej tortowej (czyli ok. pół kilograma) zalewam w naczyniu 2 szklankami  ciepłego mleka i 1,5 - 2 szklankami letniej wody, dodaję szczyptę soli i mieszam dokładnie, żeby nie było żadnych grudek. Gładziutka masa powinna odpocząc sobie około pół godziny. Mąka pęcznieje z cieplutkimi dodatkami i to jest połowa sukcesu jeśli chodzi o puchatość naleśników. Masło w ilości 12 dag rozpuszczam na małym ogniu, studzę i dodaję do mąki. Potem do masy wędrują cztery żółtka, jeśli napatoczyły się jaja duże lub pięć, jeśli małe.

Znowu mieszanko. Do oddzielonych białek dodaję  pół łyżeczki cukru (do naleśników z farszem pikantnym), albo całą łyżkę cukru, jeśli miałyby to być naleśnieki z farszem słodkim.

Stara dobra szkoła naszych babć i mam głosiła: do potraw pikantnych szczypta cukru, do potraw słodkich - kilka kryształków soli. To zawsze dodaje właściwego smaczku. I tego się trzymam.

 

 

Ubijam białka na sztywniutko. Wtedy łączę wszystko dodając stopniowo  ciasto do ubitej piany i leciutko mieszam, żeby piana nie opadła. I tyle. Smażę na złoto puchate naleśniki na dwóch patelniach, bo zawsze jakoś wypada mi ich zrobić więce, więc tak jest o wiele szybciej.

Kiedy mąka chłonęła "mokrość" ciepłego mleka i wody, przygotowałam farsz z warzyw co to są przeważnie w domu pod ręką: ze 2marchewki, 2 pietruszki-korzonki i  duży seler starte na grubej tarce, por - białą część pokrojona w półtalarki. Można oczywiście użyć 1lub 2 opakowań mrożonej mieszanki warzywnej krojonej w paseczki. Wtedy przygotowanie farszu trwa odpowiednio krócej, z czego niejednokrotnie przy braku czasu korzystam.

Potem do kompletu 2 -3 papryki drobno poszatkowane, 1 cebula, dymka jak sie trafi, 30 dkg pieczarek startych na grubej tarce, albo w jarzynowym kręciołku (prawda, jak się często w kuchni przydaje takie urządenie?). No wreszcie do całości kompozycji - 1 puszka tuńczyka rozdrobnionego w sosie własnym (jeśli się lubi).

Na pierwszy ogień idzie cebulkę pokrojona w drobną kosteczkę: szkli się w rondlu z dodatkiem oleju ryżowego lub oliwy e.v.  Potem dochodzą pieczarki i duszą się razem parę minut. Pozostałe jarzynki w oddzielnym naczyniu dochodzą miękkości również w towarzystwie przedniej oliwy i przypraw jakie kto woli. Ja dodaję pieprzu czarnego, czosnku niedźwiedziego, curry i cayenne. I wtedy łączy się wszystko: jarzynki z pieczarkami i chwilę jeszcze razem podgrzewa.

Farsz trzeba trochę wystudzić, dać czas składnikom na "przegryzienie", a wtedy i dodać lekko odcedzonego z własnej zalewy tuńczyka z puszki. Zapewniam, że z takim tuńczykiem farsz jest jeszcze smaczniejszy! Mieszam, solę do smaku, ewentualnie dodać dodatkowo świeżo zmielonego pieprzu i gotowe!

Smarowny farszyk pięknie rozściela sie na jeszcze ciepłych naleśnikach, a te zwijają się w ruloniki.

Pyszne są odgrzane na malutkim ogniu na patelni, na paru kroplach oliwy, zyskując chrupiącą skórkę. Wypróbowałam, że można je podać i na zimno, choć jednak nie to samo. Na talerzu ozdabiamy je kleksami  jednego z dwóch sosów, które opisałam już wcześniej: tutaj

Sos śmietanowo-jogurtowy z 2 łyżek dodatkiem majonezu, 1 łyżki przecieru pomidorowego, soli, pół łyżeczki cukru i pieprzu, jest bardzo uniwersalny i pasuje zarówno do sałatki warzywnej jak i do naleśników. Sos żurawinowy, bardziej wyrafinowany też jest tu w sam raz: jak kto lubi :-)

Dodam jeszcze, że naleśniki oczywiście nie muszą być francuskie, tylko zwyczajne, ale... :-)))

I tyle o naleśnikach, bo jak starczy cierpliwości miłym czytaczom blogowym, opowiem jeszcze  o kurczakowych kieszonkach, które również przedstawiły się wśród zlotowych kulinarnych rozmaitości.

 

Kieszonki kurczakowe mają tę zaletę, że jak do każdej kieszonki można do nich napchać co dusza zapragnie. Tym razem miałam pomysł, żeby wrzucić tam wątróbkę drobiową (20 dag), 30 dag pieczarek, suszone pomidory albo z oliwy, albo kilka listków suchych, posiekaną zieloną pietruszkę i dymkę, dwie łyżki kaszki manny i jajo.

Z przypraw wystąpiły: sól kamienna, pieprz czarny mielony, oregano, tymianek, bazylia, czosnek niedźwiedzi i garam masala.

Same kieszonki można przygotować na dwa sposoby: z udek ( i tu trzeba cierpliwie wytrybować kostki, ale można dojść do wprawy  mając ostry długi i giętki nóż), albo tak jak były przygotowane do Słońska, ze względu na większą ilość i czas: po prostu kilka piersi ładnie i delikatnie rozbitych na większe płaty.

Udka lub piersi solę, smaruję oliwą i nakładam nadzienie, po czym spinam  wykałaczkami. Jeśli chodzi o udka, to najlepiej na jedno nałożyć sporo farszu, a drugim przykryć i razem spiąć. Kieszonka staje się wtedy dużą "kieszenią", ale można oczywiście dowolnie ją podzielić na  talerzu.

Piersi nadziewam pojedynczo, składając je na pół.

 

 

Oczyszczoną i rozdrobnioną wątróbkę oraz również rodrobnione pieczarki lekko podsmażam na patelni odparowując nadmiar soczku jaki wtedy powstaje. Wtedy dodaję wszystkie inne smakowite ingrdiencje: pomidory, cebulkę, pietruszkę, mannę , przyprawy, jajko i farsz gotowy.

Wypełnione po brzegi kieszonki idą do rondla i obsmażają się na złoto na kilku łyżkach oleju ryżowego.

Potem ubrane w grube i szczelne ubranka z folii alu, polane oliwą pozostałą z obsmażania i ozdobione oliwkami w dowolnym wydaniu (czarnymi lub zielonymi, bez pestek) wygrzewają się około 45 minut w najpierw gorącym piekarniku (200°) a potem w temperaturze 180°. Oliwki dla odmiany można zastąpić np. śliwkami suszonymi. 

Po otworzeniu ubranek foliowych kieszonki prezentują fantastyczny aromat, sa delikatne i soczyste. U mnie wystąpiły z surówką z tartej marchewki dosmaczoną odrobiną soku pomarańczowego i dwoma łyżkami śmietany (u mnie taka postać marchewki ma duże wzięcie) i dla kontrastu z brokułami z wody. Ale tu już koncepcję z czym podać kieszonki pozostawiam wyobraźni stołowników.

W Słońsku kieszonkom towarzyszył sosik żurawinowy, bardzo sie z potrawą komponujący. Smacznego życzę!"  felixiana

piątek, 13 maja 2011, mag-43

Polecane wpisy

  • warzywa są w ogródku

    Czas ostatni bujny był niezwykle.Najsamprzód Stary Rynek w Poznaniu, gdzie moja Bomba czosnkowa sięgnęła po Kulinarne Dziedzictwo, potem zaś Gruczno gdzie przyj

  • Felixiany pierożki z ryżem i różnościami

    Nareszcie się objawiła po raz kolejny i częstuje nas swoimi pysznościami Felixiana - Ania nasza kochana. A oto czym dzisiaj nas raczy: "Pogoda w drobną kratkę.

  • Felixiany szpinakowe placuszki i sos serowy

    I uraczyła nas nasza przyjaciółka Felixiana nowym pysznym dankiem. Szkoda, że tylko na zdjęciach. " Ostatnimi czasy po przeżyciach jakie zafundował mi mój kompu

Komentarze
2011/05/13 10:05:34
mniam, boskie to smaki :)
-
2011/05/13 10:05:51
Ale pycha jedzonko.
Buziaki z Wrocka Ci posyłam.
-
2011/05/13 10:46:08
alez to oblednie wyglada:)
-
2011/05/13 20:29:40
Jeszcze się oblizuję na ich wspomnienie :)
-
2011/05/13 21:05:10
O co widzę! Gospodarz wrócił do swych włości i na bloga. A to dopiero się pojawią smaczne opowieści i wrażenia! Czekamy z niecierpliwością :-)))

Dzięki za miłe słowa komantarzy. Polecam i smaczności życzę :-)))

-
2011/05/13 22:27:53
A ten sosik żurawinowy...
-
2011/05/15 12:44:21
Pozdrówa już z W-wy.
Powoli do siebie dochodzę.
-
2011/05/18 22:14:08
Alem se pokapała śliną klawiaturę!
Nawet te siekaniny wyglądają smakowicie, a co dopiero gotowe dania!
Czemuż, ach czemuż nie jestem siostrą albo choć szwagierką Feli...
-
2011/05/18 22:26:47
Mamamarzynia :-))))
Jakie miłe słowa, dzięki! Może los nas zetknie kiedyś :-)
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl