Blog > Komentarze do wpisu
Piotrek Bikont w Todze a ja z serem
 

Jest jeden człowiek, który z mojej wsi potrafi mnie wyciągnąć, ciepłym słowem, usmiechem, a przede wszystkim kochaną rodziną. To Piotr Michalski rządzący poznańską Togą.

 

Niedość, że fantazja go po fali niesie jako tego hawajskiego deskarza, to jeszcze przyjaciół ma zacnych. Mówi przez telefon, że mile widziany będę, to mu wierzę, a że niejaki Piotr Bikont w jego progi zjechał, trzeba było konie zaprząc i jechać. Pokazać chciał Kuchnię Żydowską Balbiny Przepiórko, pióra własnego, co to połowica jego, bo on bardziej opowiadacz wypichciła, on na języku roztarłszy wypróbował i akceptował. Ksiązka smakowita wielce więc z czystym sumieniem polecam. Po przyjeździe wpisy dostałem zarówno dla mnie jak i Szczęścia Mojego od Piotrka i Jurka Denisiuka, który z fantazją niezwykłą dzieło to zilustrował.

 

I tu muszę się pochwalić za co. Otóż nie lubię z pustymi rękoma w tak życzliwe progi się zjawiać. Więc na dni kilka przed terminem skroiłem do garnca kamiennego kilka serów moich. Był tam Herbowy, był Grądzki, a i Krzywonosa takoż poświęciłem. Po dwóch trzecich zalałem to marynatą w proporcji - szklanka oliwy, szklanka mojego własnego octu jabłkowego, rocznego, szklanka dobrego rieslinga, całość dobrze zmieszana z kilkoma kroplami octu z Modeny i tak do pełnego garnca wypełnienia. Na wierzch poszły świeże zioła z mojego ogródka - melissa, bazylia, tymianek i origano. Wszystko deszczółką przykryte i przyduszone. Tak trzy dni i noce sobą przechodziło. Rzecz bowiem nie bez kozery taka, jest to fantazja z przepisu mojego dziadunia, który to przywiózł z Równego, gdzie jedną ze swoich aptek posiadał a otrzymał od zaprzyjażnionej żony karczmarza Ryfki, której leki gdy niedomagała prokurował. Tak więc prawdziwy, z dawnych czasów i z korzeniami starszych braci w wierze. W Todze zaś raczyliśmy się gęsim pipkiem, cymesem i innymi specjałami.

 

O tym jak samkowały, niech świadczy ten stół:

 

A chcecie się dowiedzieć jak je sprokurować sięgnijcie do ksiązki Piotrka.

środa, 22 czerwca 2011, mag-43

Polecane wpisy

Komentarze
2011/06/22 23:06:48
I ja tam byłam i wszystko to jadłam i piłam
-
2011/06/22 23:14:09
Baaardzo mnie ciekawi smak takiego sera, nawet nie słyszałam o takim przepisie.
Całuski dla Emki :-)
-
2011/06/22 23:24:07
Ależ specjały. Kulinarne wyżyny i osobistości. Tylko smakować i podziwiać. A że wszystko w mig zniknęło z garnca, to dziwić się na należy :-)
-
2011/06/23 08:59:23
mniam, wygląda i brzmi smakowicie !
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/06/23 11:05:56
Ale spustoszenie uczynili!
-
2011/06/25 10:33:24
Ja się skusze na ten ozorek wołowy, bo wieki nie jadlam. Buziole sobotnie posyłam.
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl