Blog > Komentarze do wpisu
obiad Lukullusa godny
 

Pogoda psia, jeno do baru by się przyczepić bo niczego innego nie godna. We Dwór zjechało towarzystwo miłe, tak więc choć we wnętrzu atmosfera ciepła. Obiad zaś który był wydany godny uczty samego Lukullusa. Zaczął się zupą paprykową, delikatną, muślinową jak mgiełka, lecz jej opisywał nie będę bo dzieło to było Felixiany a ona sama zobowiązała się w osobny wpisie ją przedstawić. Drugie zaś to istna poezyja smaku, wierszopisem zaś było Moje Szczęście. Wybrała swoje ulubione polędwiczki wieprzowe i czary zaczęła nad nimi sprawować. Skroiła w grube plastry, na oleju palmowym z dodatkiem oliwy ziołowej obsmażyła, poczem dodawać warzyw poczęła - był tam por, papryka, marchewka drobno zsiekana, 

 

to zaś podsypane kurkumą obficie i pieprzem z Cayenne, by ostrość trochę złamać wcięła gruszkę, oczywiście obowiązkowym był czosnek niedźwiedzi, sól morska do smaku. Gdy na koniec, nieskromnie powiem, dorzuciła mojego kruchutkiego schabu, który w dzień poprzedni sprawiłem wok pełem był aromatu i pyszności. Na stole pojawiły się dwie misy sałat różnych - drobno skrojona kapusta pekińska (kapusta podana była z pomidorem drobno skrojonym i wymieszana z oliwą i przyprawami - najprostsza i najsmaczniejsza)

 

niezwykle sprawiona, to niech Szczęście Moje samo opisze i marchewka nadzwyczaj udatnie czosnkiem doprawiona (równie prosta i smaczna).

 

Nie było czym odetchnąć. Piórko ktora Dwór nawiedziła i słodkości nawiozła czekać musiała by je wydać bo nikt siły nie miał by po nie sięgnąć. Na polu zaś mżywa jak była tak jest.

PS Od Emki: Marchewka zrobiona została metodą prób i błędów. Starta na grubych oczkach, doprawiona została dużą ilością czosnku, szczyptą soli, odrobiną cukru (niestety nie była za słodka), łyżeczką musztardy chrzanowej i odrobiną śmietany.

niedziela, 31 lipca 2011, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2011/07/31 12:19:55
Oj faktycznie obiad godny.
Czekam też na przepis na tą marchewkę .. mniam z czosnkiem :)
-
2011/07/31 13:55:44
Jak to pyszniasto wygląda! :) Świetny obiadek:)
Pozdrawiam niedzielnie :)
-
2011/08/01 06:05:17
Rzeczywiście, prawdziwa uczta.
Udanego nowego tygodnia.
Pozdrówka.
-
2011/08/01 07:00:18
No to teraz na dietę
-
2011/08/01 13:57:53
Czyżby Lukullus magister vita est?
-
2011/08/01 14:17:50
ano, nie inaczej, tylko skąd wziąć pawie puchowe piórka celem czyszczenia gardzieli
-
2011/08/01 14:47:11
Piórko siedziało przy stole
-
2011/08/01 18:58:31
Zupkę lada co opiszę. Cieszę się , że była wstępem do tej prawdziwie lukullusowej uczty. Polędwiczki w takiej kompozycji były niebiańskie, a marchewka w niecodziennym wydaniu po prostu rewelacyjna!
-
2011/08/15 10:48:49
Ale miło sie Was czyta i ogląda, zwłaszcza po trzytygodniowej przerwie od neta.
Obiadek wspaniały, Lukullus by czegos takiego nie zrobił!
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl