|
Blog > Komentarze do wpisu
przyjęcie u córci
Przyszedł dzień Macieja, a to dzień kiedy moja starsza latorośl zagłębia się czeluście kuchenne i majdruje, majdruje na potęgę. Nie dziwota, święto ojca mojego wnuka wymaga odpowiedniej oprawy. Zaczęło się od faszerowanego słupka świeżego ogórka, wykwintnie, pomysłowo i smacznie, potem sympatyczna grzaneczka. Na stół wniesiona została waza. To było to na co w czasy mrozu goście czekali. Dagusia lubuje się teraz w kuchni Wysp Brytyjskich. Tak więc wygrzebała coś od oszczędnych Szkotów i upichciła zupę na jagnięcych kąskach, zaciągnęła kaszą jaglaną.
Ludkowie rostomili, znikało to w tempie pociągu Paryż - Marsylia! Potem była pieczona wołowina z również upieczonymi jabłkami ziemniaczkami i surówką. Całość przyjęcia zakończył pudding czekoladowy z bitą śmietaną.
Ci co mogli popijali wszystko po łyczku znakomitymi winami mołdawskimi, od białego, poprzez różowe, na czerwonym skończywszy. Imprezę ubarwiał wnuk Ignacy swoją buzią i chęcią dołączenia do biesiadników z wilczym apetytem. Było smacznie, miło i rodzinnie, tak jak trzeba. środa, 01 lutego 2012, mag-43
|
|