Blog > Komentarze do wpisu
placek z dobrociami

Zaniedbałem się, zaniedbałem, przyznaję bez bicia, piany zwłaszcza. Niemniej jednak przyczyna tego zacna. Otóż wszedłszy kiedyś do księgarni w mieście Gorzowie przejrzałem z przyzwyczajenia półkę gastronomiczną. Ku swemu zdziwieniu stwierdziłem, że na niej nie ma pozycji o serach. Była jedna sprzed kilku lat i to na dodatek tłumaczona z angielskiego. Pani książkowa zapytana, czy gdyby miała możliwość zamówienia takiej pozycji wykonałaby jakikolwiek ruch w tę stronę, skoczyła w powietrze za ladą. Ależ oczywiscie - stwierdziła radośnie. Brakuje takich polskich pozycji, poszłyby jak woda. No tom się zawziął i od pewnego czasu wraz z Moim Szczęściem pracowicie walimy w klawiatury komponując to wielkopomne arcydzieło. Przyjęliśmy następującą konwencję - żadna ramota, luźna gawęda, na dodatek pisana z dwu punktów widzenia - Mars i Wenus. Do tego często, gęsto przeplatana konkretnymi przepisami i radami jak zrobić to co my robimy. Na razie osiągneliśmy poziom jednej ósmej tekstu, do tego będzie mnóstwo zdjęć. Tak więc wcale się nie lenię, jeno pracuję.

We Dworze zaś spokój. Kozy się wykociły, owce takoż, krowy dopiero czerwiec, lipiec. Do posiana została tylko kukurydza i pola będą gotowe, ozimina przezimowała akuratnie, można czekać na plony. ja zaś w kuchni postanowiłem zerżnąwszy podstawy od Włochów upiec placek z dobrociami. Pizzą nie będę tego zwał, niech nazwa pozostanie w Neapolu czy Wenecji. Polacy nie gęsi, swój język mają będzie więc placek. Wziąłem połtora szklanki dobrej pszennej mąki 650, wyrzuciłem na stolnicę, w naczyńku czekały - sto gram dobrego oleju rzepakowego,tłoczonego na zimno, szklanka podgrzanej do 35 stopni serwatki koziej do której wrzuciłem 1/3 kostki drożdży świeżych, łyżeczka cukru, łyżeczka soli i nic więcej. Ciasto zacząłem pracowicie wyrabiać po kolei i powoli dodając serwatki. Stolnicę i ręce od czasu do czasu posypywałem mąką, do tego momentu gdy dobrze wyrobione przestało się kleić. Wtedy odłożyłem je do miski, przykryłem ściereczką i pozwoliłem jak to się u nas w Wielkopolsce mawia - garować. Tak stało ze dwie godziny. W tym czasie pokroiłem mięso z ugotowanego kuraka, paprykę wielokolorową,cukinię młodą, por w drobne plasterki by go potem sparzyć dla oddania nadmiaru goryczki. W miseczce ukręciłem sos z adżyki Mojego Szczęścia z dodatkiem mojego jogurtu, dosolony i dopieprzony do smaku. Nadszedł czas by ciasto powtórnie wyrobić, urosło pięknie, więc wyrzucone na lekko posypaną mąką stolnicę poddało się pracy moich rąk. Gdy już dobrze sprężynowało rozwałkowałem nie za cienko, ot tak na pół palca, okręciłem wokół wałka i wyłożyłem by się nie porwało na blachę lekko posmarowaną olejem. Najpierw poszło mięso, na nie por, potem papryka i plasterki mojego koziego solana, dopełnieniem zielona cukinia. Całość oblałem sosem, który barwy nadał. Blach poszła na 40 minut do piekarnika rozgrzanego do temperatury 170 stopni. W międzyczasie Moje Szczęście ukręciło sos z avocado z czosnkiem, który ślicznie współgrał i w smaku i kolorze. Do tego było zielone z roszponką, kiełkami rzodkiewki i ziarnkami.

Danie było pyszne to i szybko z talerzy znikło. Tak to i we Dworze sobie dogadzamy w przerwach między pracą.

środa, 02 kwietnia 2014, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2014/04/02 23:14:04
Po prostu pysznie. Aż głodna się zrobiłam :). Życzę lekkiego pióra przy pisanu książki.
-
2014/04/03 04:18:12
Tak trzymać. Wierzę, że książka będzie wspaniała.
-
Gość: wlarut, *.static.espol.com.pl
2014/04/05 21:44:30
Panie Marku ! Tak dawno ...Pana nie było...a już się bałem...że coś niedobrego ...już dobrze...już nie mogę się doczekać na książkę...póro ma Pan lekkie...więc...książka ....będzie cudo...jak Pana sery...a póki co...sery...i pisz waść, pisz...a niezapomnij napisać co we Dworze...bo ta sielkość...mojemu sercu bliska...Pozdrawiam
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2014/04/06 19:35:19
Gość WLARUT tak napisał z tymi wielokropkami, jakby się jąkał. Panie Ziemianinie niech pan pisze i książkę i przepisy na blogu - lubię to czytać, bo gotować nie bardzo. Pozdrawiam.
-
2014/04/07 11:32:44
Przeczytałam cały blog od deski do deski . Ciasto będę robić , tylko skad wziąć takie Szczęście w kuchni ogarnięte i chętnie pomocne ? Zawsze pod górkę :))
-
2014/04/07 13:32:31
Książkę pochłonęłabym równie chętnie, jak to cudo z apetycznych zdjęć. Jeśli czytanie książki będzie dawać tyle wrażeń smakowych, co opis tego dania, to będzie bestseller!
-
Gość: , *.connectit.pl
2014/04/10 20:47:59
uwielbiam pana bloga
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl