Blog > Komentarze do wpisu
kluseczki z riccotty

Ruszyłem ze żniwami. Przyjechała pierwsza przyczepa z wykoszeniem tzw przyczy, czyli skrajów pola. Jęczmień ozimy powinien sypać. Cóż z tego, kiedy spekulanci duszą ceny. Ten kto sprzedaje w czasie żniw staje się ich ofiarą. Wyczuli krew, jak hieny czają się na łup. Już wiadomo, że będzie urodzaj. Spichlerze zapasowe wcale nie są wypełnione po brzegi zbiorami z ubiegłych lat, ale proponują ceny niższe o 25 procent od zeszłorocznych. Przechowają za co wezmą jeszcze kasę od Unii by sprzedać późną jesienią lub zimą z dużym zyskiem. Niestety na wsi już tak jest, że wszyscy mają zarobić tylko nie rolnik.Nic to, damy radę, bo przecie innego wyjścia nie ma.

By sobie i bliskim podmaślić zrobiłem kluseczki. Z serowarskiego kotła poszło na to 300 gram świeżej riccotty z koziego mleka. Niewtajemniczonym tłumaczę - produkt to powstały z serwatki. Ja robię absolutnie tradycyjną, czyli amerykańskim wzorom nie ulegając, nie dodaję ani mleka, ani śmietany. Tylko czysta zakwaszona serwatka wygrzana do temperatury 95 stopni przez dłuższy czas.Podrzuciłem garstkę mojej ulubionej przyprawy - macierzanki, wbiłem jedno całe jajo, do tego łyżkę oliwy i mąki pszennej tyle samo co riccotty. Wyrobiłem dobrze, trochę jeszcze ręce mąką podsypując, dodając soli morskiej i świeżo mielonego, czarnego pieprzu do smaku. Potem tylko pozostało zrywanie łyżeczką od herbaty porcji na gotującą się, posoloną wodę. Po kilku minutach zaczęły wypływać na wierzch. Wyłowiłem i przekładałem na rozgrzaną patelnię gdzie już się szkliła posiekana na drobno czerwona cebula. Dzień wcześniej do dużej miski włożyło Moje Szczęście pokrojone w średnie kąski kawałki piersi kurzej. Były one dobrze przyprawione pieprzem cayenne, kurkumą i pieprzem mielonym, posolone do smaku, zlane dobrą oliwą, macerowały się zacnie. Gdy kluseczki były gotowe mięso poszło na głęboki tłuszcz rozgrzany do 170 stopni. Wystarczyło pięć minut i można było wyciągać by podawać na stół wraz ze skrojonymi pomidorami i buraczkami. Prosta potrawa do której na szybko uczyniłem pikantny dip, na bazie chilli, które Beata z Meksyku przywiozła w prezencie.

niedziela, 06 lipca 2014, mag-43

Polecane wpisy

  • Polska nam przyjazna

    Jestem rolnikiem, ciężko pracuję wyrywając krwawicą coś dla siebie i rodziny. Wydawało mi się, że w ciągu tych dwudziestu paru lat zaczynamy żyć w normalnym kra

  • cacana zapiekaneczka

    Kupiliśmy z Moim Szczęściem nowe naczynie ze szkła hartowanego. To i trzeba było je niezwłocznie wypróbować. Moja nieoceniona pomocnica ugotowała kaszę pełnozi

  • przyjęcie na dziesięć fajerek

    Zjechało we Dwór ciekawe towarzystwo. Para niezwykle dobrana, może dlatego, że pełna przeciwieństw. Maciej - spokojny, wyluzowany, bardzo poukładany, Iga- rozed

Komentarze
2014/07/06 13:49:55
Dobrze, że już jestem po obiedzie, bo bym coś podjadła. Znów pyszności dajesz.
-
2014/07/06 18:19:27
a to dopiero pomysł na obiad:)
-
2014/07/07 11:24:04
Nie wiedziałam, jak się robi taki serek. I też myślę, że danie było pyszne :-) A co do "polityki rolnej" w naszym kraju, to masz świętą rację. I tak na końcu łańcucha jest mieszczuch-konsument, który na wszystkie hieny musi zabulić...
-
Gość: Bareya, *.utp.edu.pl
2014/07/30 12:48:16
Biorę. Takich jeszcze nie robiłem. Tylko porządnej ricotty mi jeszcze do tego potrzeba.
-
2014/07/30 16:19:04
w Grucznie dostaniesz ze dwa pudełka
-
2014/09/04 12:56:58
Gdzie ty wynajdujesz pomysły na takie cuda? Moja wyobraźnia kończy sie na googlaniu "steki wrocław" i jazda do knajpki :( Podziwiam!
-
2014/09/08 23:09:59
Ot trochę pomlaskać, główką poruszać i smaki same płyną po niebie, jak nie pada, bo jak pada to nie płyną
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl