Blog > Komentarze do wpisu
tunezyjskie wspominki

 

Wyjeżdżając do krajów północnej Afryki człowiek odczuwa lekki niepokój. Wspomnienia arabskiej wiosny nadal są bardzo żywe. Tu jednak piszę, a podpisuje się pod tym również Moje Szczęście - do Tunezji możecie jechać bezkarnie. Nie spotka Was żadna krzywda. Spotkacie miłych, uśmiechniętych, a zarazem pełnych wewnętrznej godności ludzi. Jestem frankojęzyczny więc problemów z porozumieniem nie miałem żadnych. Każdy mieszkaniec tego kraju, który do szkół chadzał zna ten język funkcjonujący na równi z arabskim. Jechałem tam przekonany, że spotkam tam wielu hodowców moich ukochanych kóz, że zobaczę wiele produktów mlecznych. Nic bardziej mylnego. Owszem stada zabiedzonych stworzeń chodziły w pobliżu śmietnisk starając się tam pożywić, próbując przeżuć plastikowe torby. Lecz wiadomo - cyckowe pyskiem się doi, z takiej zaś karmy nic nie poleci. Mleko pozyskuje się z farm dotowanych przez państwo, więc tylko krowy żywione wysokoenergetyczną paszą, więc i surowiec nie najwyższej jakości. Żeby było śmiesznie kwasowy twarożek sprzedają jako produkt spożywczy, bo i rzeczywiście na nazwę serek on ci nie zasługuje. Biała maź bez jakiegokolwiek smaku. Włosi zwariowaliby gdyby spróbowali tutejszego produktu nazwanego mozzarella! jest on zapakowany tak jak u nas sprzedaje się karmę dla psów w foliowe, kilogramowe "kiełbasy". W smaku przypomina nie wiadomo co. Są i miejscowe sery dojrzewające. Nie sądzę by którykolwiek leżakował dłużej niż dwa tygodnie. Nazywają się niby jak należy gouda, edam, ale w smaku oryginałów nie przypominają za grosz. Do tego drogie są jak psi. Oczywiście na półkach delikatesowych leżą również przemysłowe oryginały z Francji czy Włoch. Te jednak są zupełnie poza zasięgiem portfela przeciętnego Tunezyjczyka. Co krok spotykały nas takie dziwy. Przecież posiadając zaplecze w postaci wielu ośrodków wypoczynkowych na wybrzeżu nie byłoby dużego problemu ze sprzedażą dużych ilości produktu odpowiedniej jakości.

Niestety kiedy o tym mówiłem natykałem się na duże oczy i brak zrozumienia. Przecież dobrze jest jak jest. Tunezyjczycy słyną ze znakomitej, pikantnej przyprawy. Nazywa się Harissa. Zrobiłem z nią ser. Jak dojrzeje co najmniej miesiąc zdam Wam relację co do doznań smakowych.

czwartek, 16 października 2014, mag-43
Tagi: sery Tunezja

Polecane wpisy

Komentarze
2014/10/16 22:31:36
Moje wspomnienia z Tunezji są pozytywne, choć smuci widok tych ton śmieci dookoła, w każdym mieści i wioskach.
Za to w górach Atlasu zakochałam się totalnie i choćby dla tego widoku jeszcze kiedyś tam powrócę.
-
2014/10/17 09:16:26
dla niezorientowanych - ceny które widzimy na zdjęciu podane są w tunezyjskich dinarach, a obecny przelicznik to 1 dinar= 1,91 zł
-
2014/10/19 13:18:01
Arab handluje, on nie pracuje! Oni mają inne podejście do życia.
-
2014/10/19 22:24:51
te sery i ceny pochodzą z państwowej sieci marketów gdzie ceny nie podlegają negocjacji czyli tam się nie handluje
-
Gość: merta, *.dynamic.mm.pl
2015/03/21 20:15:04
Jak się okazało wcale nie jest tak bezpiecznie.
-
Gość: LALAlups, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/09/05 21:27:51
Ja mam z Tunezji mega smak przywiziony - puszna kuchnia, ale już gości w Polsce
SmakTunezji :) powoli się rozwijają
Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl