poniedziałek, 15 grudnia 2014
Wigilia Mojej Mamy

Właśnie przestałem być dzieckiem. Dzieje się to wtedy, gdy na drugą stronę tęczy przechodzą rodzice. Ja jeszcze przed chwilą miałem Mamę. Mogłem do niej zadzwonić, usłyszeć w słuchawce Jej głos – i jak syneczku, dobrze się czujesz? Tego już nie będzie. Do ostatniej chwili żyła zbliżającymi się świętami. Zostawiła lodówkę pełną uszek, pierogów z kapustą i grzybami, a przede wszystkim dyspozycje. Miałem przygotować i przywieźć do miasta zebrane w nowotomyskich lasach prawdziwki, których ususzone kapelusze miały być podane, najpierw moczone w mleku, potem dokładnie obsuszone, obtoczone w jajku i tartej bułce, lekko tylko posolone i posypane świeżo mielonym pieprzem. Do mnie należeć miały też ryby, najlepsze, jeziorne karpie, których smak czuć się miało przez długi czas. Tak jak sobie tego życzyłaś Mamo, ta wigilia będzie Tobie poświęcona.

       

Zbierzemy się przy stole, już bez Ciebie, całą rodziną, jako teraz najstarszy rozdzielę opłatek, złożymy sobie życzenia, cały czas pamiętając o Tobie. Twoje krzesło zostanie puste, będziesz jednak z nami. Wiem, że tak będzie. Na stół wjadą śledzie. Przyrządzi je jak co roku mój brat. Począwszy od tradycyjnych w oliwie, poprzez te w śmietanie, pod pierzynką przykryte buraczkami, selerem. Jabłuszkiem i śmietaną zmieszaną z majonezem. Będą też te po węgiersku, w winie, te które tak lubiłaś. Moje Szczęście zrobi też śledzie w avocado, po raz pierwszy, nie miałaś okazji ich spróbować ale zapewniam Cię że będą pyszne. Po nich, a jeść będziemy ostrożnie po kawałeczku, wnuczki wniosą barszcz na kiszonych burakach z Twoimi uszkami, zaraz potem pieczone pierogi, też Twoje, z kapustą i grzybami  no i moje smażone kotlety z pięknych prawdziwków, tak jak Ci obiecałem, śliczne, dorodne, będą się rozpływały w ustach. Teraz przyjdzie czas na karpia. Będzie smażony saute i w delikatnej panierce, zrobię też w śmietanie, mojej w przeddzień ściąganej od moich zwierzaków. Dzwonka odpowiednio przyprawione tylko solą i pieprzem będą sobie powolutku pyrkały przez prawie półtorej godziny, ostrożnie wstrząsane. Na nie pójdzie drobno zsiekana natka pietruszki. Wszystko popijać będziemy kompotem z suszu i oranżadą zrobioną na żurawinie błotnej z Puszczy Nadnoteckiej, po której tak lubiłaś spacerować. Po wszystkim wjedzie Twój tort makowy, bez mąki. Na kawę i słodkie zejdziemy do pokoju z kominkiem, gdzie wnuczki wyciągną spod choinki prezenty. Będą wśród nich również te dla Ciebie. Patrz na nas stamtąd gdzie jesteś Kochana Mamo i opiekuj się nami. Ta wigilia będzie dla Ciebie.

Gościu siądź i odpocznij sobie...
Durszlak.pl